Esej wzór

Widzisz wiadomości znalezione dla słów: Esej wzór




Temat: wzór do eseju
mam małe (aczkolwiek ważne) pytanko, czy ktoś z was wie gdzie dokładnie mogę znaleźć wzór eseju z lit ang? chodzi oczywiście o wzór oficjalny, gdzie są wyjaśnione kwestie techniczne, cytaty, bibliografia itd... podobno jest to na stonach ifa ale jakoś nie mogę sie do tego dokopać;/ Please help!





Temat: Esej fizyczny - grawitacja, grawiton, bozon Higgsa
Witam wszystkich,

dotyczącą grawitacji. Słowa kluczowe eseju to: grawifoton,
grawiton, grawifala, wtórne ognisko skupienia światłą, zasada
Heisenberga, bozon Higgsa.

Zapraszam wszystkich zainteresowanych tematami do zapoznania
się z treścią:
http://www.medici.pl/esej_fizyczny.pdf

Jednocześnie proszę o wyrozumiałość. Autor nie jest biegły w
komputerowym składaniu tekstu. Tekst eseju zawiera dużo wzorów,
które przedstawione są za pomocą alfabetu łacińskiego(niestety).
Lepsza wersja jest w przygotowaniu. Wujek nalegał jednak bym
puścił to już dziś w takiej formie w nadziei że znajdą się
wnikliwi czytelnicy którzy mimo niedogodności zainteresują się
treścią. A treść jest moim zdaniem niezwykle ciekawa szczególnie
w kontekście ukończenia LHC i nadziei związanych z planowanymi
eksperymentami(odkrycie bozonu Higgsa).

Ewentualne komentarze najlepiej kierować bezpośrednio na adres email
autora(jest na ostatniej stronie eseju) lub przynajmniej wysłać
autorowi kopię postu(nie miałem jeszcze okazji wprowadzić wujka
w świat Usenetu ;-)).

Pozdrawiam,

Piotr







Temat: Hamlet i Fortynbras...

Gimnazjalny "esej" niczym się nie różni od wypracowania. Taka teraz moda na kalki z angielskiego (essay - wypracowanie).
jak pisalem esej w gimnazjum według wzoru jakiegoś eseju jakiegośtam gościa z książki od polskiego było dobrze - w liceum jak napisałem tak samo to było źel, bo dobry esej to taka rozprawka sam już nie wiem




Temat: Esej fizyczny - grawitacja, grawiton, bozon Higgsa


dotyczącą grawitacji. Słowa kluczowe eseju to: grawifoton,
grawiton, grawifala,
Witam wszystkich,

dotyczącą grawitacji. Słowa kluczowe eseju to: grawifoton,
grawiton, grawifala


Jeszcze raz dodam, że nie jestem formalnie z wykształcenia fizykiem. Ot takie
okazyjne hobby :-). Przeczytałem tylko pierwszą  stronę. Autor skupił się na
wzorze Newtona na prawo powszechnego ciążenia. Wg mnie skupienie  się na tym
wzorze i jego analiza jest błędem. Mamy dwa podejścia do grawitacji :

1. bezpośrednie oddziaływanie pomiędzy ciałami

2. koncepcja pola

Ciało o masie M modyfikuje przestrzeń wokół siebie. Autor skupił sie na
ciałach ( na podejściu nr 1 ) a nie na tej zmodyfikowanej przestrzeni, która
ma nazwę POLA GRAWITACYJNEGO ( w tym przypadku ). Każdemu punktowi wokół ciała
M możemy przyporządkować pewną liczbę zwana potencjałem pola. Ten potencjał
jest cechą  tego pola. Nawet jeśli w pobliżu nie ma innej masy.

Wg mnie analizie należy więc poddać  wzór :

http://klub.chip.pl/easy/pot2.gif

Chyba z tego co wiem to  TW wiąże grawitację z tym potecnjałem, który jest
cechą, własnością samej przestrzeni ( zmodyfikowanej obecnością masy ). Wtedy
grawitonów nam nie potrzeba aby lepiej wyjaśnić istotę grawitacji.

A.





Temat: Czego Ci brakuje na Arkadii?
1. Powtarzalne questy dające expa. Coś na wzór zleceń imperialnych. Proste i trudne. Częste. Dla wytrwałych nagrody w postaci itemu/titla/inne. [3]

2. Brakuje mi dialogu Wizowie - Gracze. [3]

3. Reputacji społecznej i systemu jej generowania [2]

4. Wiekszej ilosci nieznikajacych, niebojowych przedmiotow (cos ala hamak) [1]

5. Dokonczenia projektow juz zaczetych, rozwijajacych swiata o nowe terytoria, uzupelniania starszych polaci terenu [1]

6. Wiecej klubow okreslajacych postac. [1]

7. Eventy typu ospa [1]

8. Coś na wzor wowych instancji - nie generowanych dla danej druzyny, ale raczej rodzaj wyprawy dla graczy z zadaniami w jej trakcie. [2]

9. Unikatowe itemy dające jakies mini bonusy (emocje dodatkowe) [2]

10. Free emote na zasadzie ircowego /me ("/me klania sie podskakujac" daje "Komentator klania sie podskakujac.") [2]

11. Nowe tereny / zbalansowane (!!!) expowiska - tak zeby kazde expowisko o podobnym stopniu trudnosci dawalo podobne postepy [3]

12. Rozbudowana ekonomia [1]

13. Sposoby na wydawanie kasy. [2]

13. Stabilność w sensie pewności jutra (tak petr0?) [2]

13. Mounty ( ) Czyli wierzchowce [1]

14. Rozwoj postaci inny niz przez exp [1]

15. Opcja oszczedzania graczy (dobijanie wlacz/wylacz) [1]

Amithielu - byłoby prościej gdybys pisal krotkie, tresciwe notki zamiast esejow godnych Vortela.

I tak jak proponowal Obserwator - ktos ma jakis pomysl, to dopisuje go do powyzszej listy (kopiuj/wklej), lub inkrementuje cyferki w nawiasach.

Edit: Stabilnosc Aiwazza
Edit: Sugestie PSV i Free emote MEd



Temat: brak sera na pierogi



dziekuje, mnie twoja rowniez
fajny tytul eseju, teoria wzglednosci dla psychologow, potem opowiesci, jak to pokazac polmozgim "humanistom" bez wzorow, itd. itd. ale generalnie typ pisze o tym co trzeba. takze nie widze problemu z moja wiedza. wiesz, ja z tego mialem egzamin i nawet go zdalem. rozwiazywalem zadanka typu jak szybko musi biec tyczkaz z tyczka dlugosci 10 metrow zeby wbiegl do 9 metrowej stodoly i zeby sie dalo zamknac drzwi za nim. do tego egzaminu przeczytalem podrecznik akademicki, jak rowniez kiedys w liceum w przyplywie poszukiwan prawdy i Boga, przeczytalem amerykanska ksiazke o wspolczesnej fizyce, w ktorej 1/4 byla o teorii wzglednosci. takze moze pogadamy o teorii wzglednosci jak sie z nia zapoznasz, ok. to bardzo ciekawa teoria.


Szkoda, że jesteś arogantem yanie. Zaznaczyłem pare razy, że chodzi mi o filozoficzną stronę teorii względności. O fizycznej nie mam pojęcia, i to chyba logiczne, że nie przywoływałbym jej tu, bo ona nie ma żadnego z tym związku. Dlatego proponuję uważniej czytać i jeszcze raz zaznaczam, że to nie są jego interpretacje fizycznej teorii względności, lecz esej na temat filozoficznej stronie tejże teorii, którą sam Einstein wielokrotnie opisywał.



Temat: Marilyn Manson
Dyskutując o Mansonie wielu ludzi (zwłaszcza jego fani) zapominają że to nie jest żaden filozof ani guru intelektualny, ale muzyk. I niezależnie od tego czy jego nihilistyczne poglądy do nas trafiają czy też nie (a tak jest w moim przypadku) to najważniejsza jest i tak jego muzyka. Z twoich wypowiedzi Oriana wnioskuję że MM to jest dla ciebie jakiś wielki autorytet i wzór, a przecież to jest facet który nie startuje w wyborach prezydenckich ani nie piszę esejów z dziedziny etyki, ale wokalista rockowy. Wartość muzyka powinno się rozpatrywać pod kątem muzycznym, a inne kąty to właściwie tylko ciekawostki...




Temat: 20 lutego
20 lutego w 1894 roku urodził się Jarosław Iwaszkiewicz - poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista. Pesymista. Jako poeta związany ze Skamandrytami, ekspresjonista. Pisał eseje o muzyce (popełnił np. monografię o Chopinie i trzy studia o Szymanowskim), wspomnienia i relacje z podróży. Z muzyką był w ogóle szczególnie związany, pisywał recenzje muzyczne, w młodości komponował, pisał libretta. Niejedno jego opowiadanie czy wiersz mają formę ukształtowaną na wzór utworu muzycznego.

20 lutego w 1912 roku urodził się Pierre Boulle - francuski pisarz i dyplomata, znawca Dalekiego Wschodu. Autor powieści psychologiczno-obyczajowych (m.in. Mostu na rzece Kwai, ekranizacja D. Leana 1957) oraz fantastycznonaukowych (np. Planety małp, ekranizacja F. Schaffnera 1968).




Temat: egzamin z logiki
ja slyszalam o genetyce 24.06 egz a kolo mam 12.06.

osobiscie prywatnie pasuje mi przed sesja

17.06 mamy tylko obrone Albina, a prace trzeba i tak napisac do 10.
eseju na zdrowie nie planuje
na statystyce mozna miec wzory +zaliczenie to tez te punkty za obecnosc i zadania
jesli o logike chodzi to mam zamiar sie uczyc tylko tyle ile trzeba minimalnie i zdac, a pytanie to raczej bedzie jakis czas po egz, raczej rozmowa w stylu" czy wiesz co napisalas w swojej pracy"
edit:po chwili zastanowienia: nie wiem jak to bedzie. Zrozumialam, ze "dopytac" chce po sprawdzeniu. ale praca pisemna to egzamin, a to niby zaliczenie ustne ma byc z cwiczen. problem w tym ze bez wpisu zal z cwiczen nie mozna przystapic do egzaminu [czyt. calej sesji] (oprocz zerowki z Dębskiej)

jestem za pisaniem cos miedzy 18-24 czerwca, oczywiscie jeszcze zaleznie od statystyki, wiec jutro sie wszystko i tak rozstrzygnie.

poza tematem: chodzi ktos na wyklady ze staty?czy one sie juz skonczyly?moze nam dr Kowal poda na wykladzie termin kola i kto nie wie ten nie przyjdzie




Temat: Marilyn Manson

Z twoich wypowiedzi Oriana wnioskuję że MM to jest dla ciebie jakiś wielki autorytet i wzór, a przecież to jest facet który nie startuje w wyborach prezydenckich ani nie piszę esejów z dziedziny etyki, ale wokalista rockowy.
W sumie autorytet to zbyt duże określenie ja jestem jego fanką, poniekąd dlatego nie zauważam jego niektórych wad, ale każdy ma innych idoli, i każdego interesuje coś innego..Aha i dziękuję za szczere wypowiedzi na jego temat ^^ Można powiedzieć że mi pomogły w kilku kwestiach.




Temat: wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych ;)
Świetne! Przepadam za słowniczkiem
Człowiek pewnie nawet nie pamięta, ile razy ślęczał w szkole wyższą zwanej nad tekstami Leszka K.
Sama podrzucam czasem jakieś perełki na zajęciach. Z ostatnich prowokacji, bawiąc się z ludźmi w dyskusję o lewicy/prawicy i sposobie profilowania pojęć tychże:

"A więc pan do LEWICY należysz? To znaczy Stalina pan wielbisz, do Mao-Tse Tunga i Pol Pota pan się modlisz, o zmartwychstaniu Różańskiego pan marzysz, Albania Hodży jest pańskim wzorem, a Ceausescu idolem pańskim?
Ależ pan za PRAWICĘ się podajesz! To znaczy po prostu Hitlera pan uwielbiasz, "Żydów do gazu" pan wołasz, policję Pinocheta pan wnieboglosy wychwalasz, na rząd Południowej Afryki pan się oburzasz, że chce prawa rasowe znieść, Batista, Somoza, Trujilo i Marcos to bohaterowie pańscy, o powrocie szacha perskiego pan śnisz, a jeszcze stosy dla heretyków chcesz pan przywrócić?" (Leszek Kołakowski, z głośnego eseju Jak być konserwatywno-liberalnym socjalistą)

To jeszcze z pamięci definicja RADYKALNEGO POSTMODERNIZMU: to, co każe uznać wegetarianizm i kanibalizm za równorzędne sposoby odżywiania...



Temat: Powa?na kontuzja Andrzeja Go?oty

"Bo drugiego takiego Polaka nie mamy i nie mieli?my..." - faktycznie powód do dumy Robisz z niego bohatera narodowego, cz?owieka, którego nale?y stawia? za wzór osobowy, wr?cz dobroczy?c? narodu polskiego


...nie bokserskiego swiadka, jak i boksu w ogóle, w Polskim wydaniu. A jak ju? tak, to mo?na pojecha? po ca?osci - Go?ota bardzo przyczyni? sie do rozpopularyzowaniua Polonii w Stanach, czy to przed obnoszenie sie z ni? (patrz: Polskosci?) czy przez wielkie gale z udzia?em Go?oty tonace w bia?o- czerownych barwach, skonczywszy na zamieszkach, które wywo?ane przez Polaków broniacych Go?oty przed szatanskimi parobkami Bowe odbi?y sie szerokim echem w Ju?esej. By?y to zamieszki na tle rasowym, które ciagne?y sie na Green Poincie do 48 h. po walce. Ktos zosta? postrzelony...




Temat: UCIECZKA GALAKTYK


 Zrobiono pomiary
odleglosci i szybkosci wielu galaktyk i dla kazdej obliczono:
T=S/v, gdzie:
S=odleglosc danej galaktyki od naszej galaktyki
v=szybkosc galaktyki
T= czas, ktory mozna traktowac jako czas oddalania sie od naszej galaktyki


Moze dobry jestes w paramatematyce ale tu piszesz eseje filologiczne :-(((

Jak myslisz skad wzieto taka wielkosc jak S (odleglosc od naszej galaktyki).
Pomierzono metrem ? :-)))

Zapraszam do dyskusji, moze uscislisz swoje wzory albo wytlumaczysz sie z tej
niescislosci ?

(STS)

Jakiez bylo zdumienie astronomow, kiedy okazalo sie, ze to T jest takie samo
dla kazdej galaktyki i wynosi ok. 20 mld lat!!!!!!!! (galaktyka ktora ma dwa
razy wieksza odleglosc - ma tez dwa razy wieksza szybkos, po skroceniu
ulamka T wychodzi takie samo!) Czyzby zatem wszystkie galaktyki tak bardzo
nie lubily naszej, ze uciekaja przed nia gdzie pieprz rosnie?
Alez skad! Okazuje sie, ze takie samo zjawisko obserwowac by mozna z pozycji
kazdej galaktyki. One sie po prostu wszystkie od siebie oddalaja. A okolo 20
mld lat bylo jakies BUM i wszystkie nagle zaczyly sie rozpierzchac na
wszystkie strony.
Dlatego mozna powiedziec ze promien wszechswiata stale rosnie i wszechswiat
jakby "puchnie" nieustannie. Ale czy kiedys przestanie? Tego nie wiadomo....
PETERKA






Temat: Muzyka
Rewolucji w pojedynkę nie przeprowadzę, Che Guevara o tym nie wiedział i niestety skończył jak skończył.......

TOOL with all due respect.. ale Ernesto to wg mnie był ktoś, a to że zginął walcząc w słusznej sprawie robi z niego bohatera, ale nie koniecznie wzór do naśladowania, bo wiadomo, że najlepszym idolem jesteśmy dla siebie my sami a to tylko dla tego, że wtedy trudniej o krytkę /no bo jak przyznać się że to był nasz błąd, że to my się sie pomyliliśmy.. innych łatwiej jest WYTKNĄĆ PALUCHEM.. ale mniejsza o to /.
Sens wypowiedzi jest taki, że wplątanie w ten esej wątku o Che było wg mnie błędem /podkreślam WG MNIE/, bo nijak on się ma do KINGS OF ŻEL, czyli SOLAR-MENów i PRETTY-PINK-BABY jakich nie brakuje /nigdzie/..
Na zakończenie dodam, że Karel Capek powiadał iż: TOLERANCJA TO DĄŻENIE DO ROZUMIENIA INNYCH, a np. Teresa z Avila:NIE ZABIEGAJCIE O TO, BY BYĆ UŻYTECZNYM DLA WSZYSTKICH, ALE DLA TYCH, KTÓRZY SĄ W WASZYM OTOCZENIU, sprowadza sie to do stwierdzenia, że nie ma co skupiać się na popkulturze i roztrząsać: co, jak i dlaczego, ale wziąć się w garść i robić swoje, tak jak w tekscie jednej z piosenek: "..A JA SIĘ NIE BOJE, ZAWSZE ROBIĘ SWOJE.."

Jeszcze raz z całym szacunkiem TOOL /nie znam imienia / - nie zwracaj uwagi na szczegóły i bądź, jak byłeś, dobrej myśli. WSZYSTKO JAKOŚ SIĘ UŁOŻY, O ILE NIE ZROBI SIĘ GORZEJ , ale moda na budowanie NOWEGO LEPSZEGO ŚWIATA minęła wraz z epoką totalitaryzmu.
pap.

P.S.
W swym tekście PRZEPRASZAM wszystkich, których w jakiś sposób mógł dotknąć moj sposób myślenia, działanie to nie było celowe.

Pozdrawiam.



Temat: aranżacja
Fajny temat. I bardzo szeroki

Ja pracując nad nowymi kompozycjami stosuję - mieszając je - 3 techniki: improwizuję (zapisując ciekawe momenty), "piszę" (czyli tradycyjna kompozycja) i eksperymentuję z kompozycją algorytmiczną (czyli piszę program, który według jakiegoś tam wzoru generuje mi różne przebiegi - potem to obrabiam... lub nie) i z własnymi lub nietypowymi narzędziami (sprzętem i oprogramowaniem).

Generalnie dopracowałem się też pewnej własnej koncepcji twórczej bazującej m.in. na sonifikacji, czyli - przepraszam za uproszczenia ale nie chcę pisać eseju - możliwościami, jakie daje przetwarzanie na struktury dźwiękowe różnego rodzaju danych.



Temat: A jednak będzie gorzej, czyli długie rączki ojca dyrektora..
Hehe - podzielam poglądy Grzesia.

A tak nawiązyjąc do tematu eseju (felietonu, rozprawki ) kolegi to szyderczy wydaje mi sie pomysł PISuarowców stworzenia komisji czy tam urzędu do spraw etyki dziennikarskiej (lub mediów ogólniej). Oczywiście domyślamy się co bedzie wzorem .......






Temat: punkty
A zdjecia zdjecia tez dobra kategoria i bardzo ciekawa. Z niej tez trzeba nabic troche pkt. Ja robie po prostu wlasne badania w tej pracy, rozne wzory stosuje i inne bajery . A źródla Morneo to musisz dostosowac sam do tematu ale jezeli badania nie sa twoim zywiolem to nie proboj tego pisac
to jest moj zywiol wiec lubie tą kategorie
Ja sie zdenerwuje jak nie naucze sie pisac tego eseju bo tu kazdy w necie mowi co innego

The post has been approved 0 times



Temat: Skargi, pochwały, nominacje, podziękowania i pozdrowienia...
Jużci, moja panno, będę czytać te eseje, jakom nie spieszno mi do tego.
Na upartego, to możemy sobie nawet pisać wzorem "Bogurodzicy" (nie, to wcześniej nie było na niej wzorowane), bo przecież to też jest poprawne.
Ale "Co Ciebie nurtuje" używane jest rzadziej. Średniowieczna polszczyzna też. Zresztą. W poscie, który zapoczątkował te dyskusję chodziło mi o znikomą poprawność językową na forum. Powtarzające się słowa, litery... A skoro jesteśmy w dziale 'zażalenia" uznałam za stosowne wyżalić się. Więcej już nie będę się tłumaczyć.




Temat: Marszałek PIŁSUDSKI


Piękny esej, który wręcz wywołał w mych nozdrzach niejaką flegmę wzruszenia,
a na końcu usta moje niegodne same ułożyły się w "amen". Szkoda, że zabrakło
tam bardziej pikantnych informacji z działalności w PPS czy jak się tam ta
organizacja nazywała. ;)


A dokładniej -- o co chodzi? :)


Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.


No, bywa...


Ale ja właściwie nie o tym chciałem...
Tak jak wszędzie, tu też obowiązują pewne reguły. Jako że nie pierwszy raz
się to Szanownemu Panu przytrafia, przyjmę na siebie ten obowiązek (pewnie
inni się boją ;) )


Ja się nie boję. :)
(i mnie akurat to niedoczepianie nie przeszkadza)


i zwrócę uwagę, że listy "doczepiamy" do ich właściwych
wątków, bo inaczej wygląda to jak, z przeproszeniem wszystkich p.t.
czytających, gówno na chodniku.


Ciekawe porówanie. :) Mnie by do głowy nie przyszło takowe. :)


Proszę tylko wyobrazić sobie, że każdy, kto

jedynie słuszne (a jakże) poglądy na wzór Szanownego Pana -- powstałby
wówczas taki bałagan, że nikt by tu nie zaglądał.


A to dlaczego? :)


Upraszam więc o stosowanie się do ogólnie przyjętych norm, które na pewno
nie mają nic wspólnego z urawniłowką -- zapewniam, że Pańskie listy nadal
będą czytane i, co nie ulega wątpliwości, wyróżniać się będą na tle innych.


E. :)





Temat: Darmowe materiały do nauki języka angielskiego
W serwisie Język angielski udostępniliśmy darmowe materiały na wszystkich poziomach zaawansowania takie jak wzory form pisemnych:
Prace uczniów
Complaint letter
Krótka wypowiedź pisemna
Opowiadanie po angielsku
Esej po angielsku

lub Gramatyka angielska

Posiadamy też bezpłatne konspekty i scenariusze lekcji
Konspekty

Wyrażam zgodę na kopiowanie powyższych materiałów celem wykorzystania ich do własnej nauki lub w przygotowaniu własnej lekcji.



Temat: Kiedy nastąpi koniec korekty??

Panie dominer doczepie się do Pana, bo wprowadzasz ludzi w błąd,
punkt 5 to lipa, bo lepiej jest studzić powoli wtedy uzyskamy lepszą strukturę,a przez szybkie wrzucenie monety do wanny, będzie ona twarda ale krucha.A jeśli już naprawdę sie spieszymy to lepiej mamie podwędzieć trochę oleju i studzić w oleju:)
Nalezy również spróbować podkręcić piecyk bo ta temperatura trochę mała.

A i jeszcze ważna uwaga.
Pamiętajcie hartujemy przez samo H nie przez Ch:)

No to mi sie zajęcia z metaloznawstwa przypomniały

Forum ucząc bawi, bawiąc wychowuje, wychowując uczy.

pozdrawiam


ehhh...ta okropna dysortografia...nie zapomne jak na egzaminie z chemi lekow napisalem caly esej na 2 strony o chloropromazynie pieknie wyrysowalem wzor..a szmacisko mi 2 dala bo stwierdzila ze nie takiego leku (napisalem przez samo "h")
na nic zdaly sie tlumaczenia o dysortografii...

a wracajac do tematu to jak damy taka rozgrzana sztabke do oleju to nie nastapi samozaplon? a nastepnie wielkie bum ?

A mi sie przypomnialy zajecia ze sztucznej inteligencji i Algorytm Sztucznego Wyżarzania he he. Zgadzam sie stop nalezy chlodzic bardzo wolno i ostroznie aby molekuly czasteczek tworzyly nowe powiazania a i jeszcze jedno w metalurgii jezeli na przedmiocie, stopie, metalu etc jak zwal tak zwal jest jakas skaza to wlasnie proces wyżarzania usuwa ja. Jaki z tego wniosek Mamy mikro ryske badz poczatek patyny aby sie ich pozbyc jak wyzej w postach metoda opisana i problem znika



Temat: elektron cd..


ksiaze
nikt mu jej pewnie nie wyda...
Bo u nas to sie businesy robi na tarocie a nie na mysleniu...

jak w calym trzecim swiecie..

taka geopolityka?


u nas w ogole tak z calym podejsciem do nauki :( gleboko zakorzenione w

szkole, ktory w materiale jaki jest wymagany nieprzydaje sie w zyciu i jest
bezcelowy, fizyka jako przedmiotem trudnym na uslugach matematyki rowniez o
watpliwej przydatnosci.... na ludzi (w szkole, w mlodym wieku)
interesujacych sie przedmiotemi scislymi patrzy sie jak na dziwolagi...
powszechne uwaza sie za konieczne doskonala znajomosc jezyka polskiego,
literatury, wysmienite pisanie esejow na zadany temat, kulturoznastwo,
historie... :|... zreszta jak reformowali mature itp to slyszalo sie jakie
to podejscie jest do tematu. paranoja... a wydawcy? "jeden wzor zmniejsza
liczbe potencjalnych czytelnikow o polowe" - a i w naszym spoleczenstwie to
niestety przewaznie prawda :(... blah... jestem mlody czlowiek, zaslyszalem
w tv raz ze "do '89 naklady na nauke rosly"... tzn. ze po '89 juz nie rosly,
a wiec staly, albo spadaly? Polacy sie dorwali ... no ale wszyscy wiedza ze
na gorze nikt nie mysli :(...





Temat: Wypełnianie Prostokąta



WItam wszystkich
Mam małe pytanko jeżeli można...
Mam prostokąt o określonych bokach który chce wypełnić innymi prostokątami
o danych bokach. Potrzebuję algorytmu ktory w prosty sposób obliczy mi ile
tych prostokątów-wypełniaczy mi wejdzie do prostokąta wypenianego.

Dzięki za wszystkie sugestie
Pozdrawiam
Piotr Balas


To jest bardzo skomplikowany problem, daleki od rozwiazania.
Zajmowal sie nim san Erdos, a rozwiazania ktore dostal sa dalekie od
intuicji.

Zajrzyj do ksiazki Matematyka Wspolczesna: Dwanascie Esejow" pod
redakcja Arhura Steena, str. 227, rozdzial "Rozmieszczanie wzorow"
str. 227. Niestety, ksiazka jest stara - 1983.

Zapusc google na rectangle tiling problem, square tiling problem,
rectangle packing problem, square packing problem.

Generatlnie, taka klasa problemow znana jest jako 2D bin packing

packing problem. Dostepnych jest rowniez duzo heurystyk ktore ten
problem efektywnie rozwiazuja. Nie licz jednak na to ze algorytm
jest "prosty" i ze napiszesz program w jeden wieczor.

A.L.





Temat: Testy gimnazjalne
zgadzam sie z Double_Kris. te testy w sumie sprawdzaja tylko wasze logiczne myslenie. nie musiz kuc na pamiec wzorow z chemi, ani tego co bylo przez trzy lata na fizyce. im wiecej sie bedziesz uczyla w tak krotkim czasie tym mniej bedziesz umiala. na testach bedziesz musiala tylko logicznie myslec. wikeszosc danych bedziesz miala w np. tabelach tylko bedziesz musiala jes dobrze wykorzystac. no i jak juz ktos tam rzucil z polaka luknij jak sie pisze rozprawke, esej czy najzwyklejsze zaproszenie. najwazniejsze to myslec logicznie, na tyle by nie popelnic najbardziej oczywistego bledu jak np. nie wpisanie daty i miejsca do ktorego zapraszamy w zaproszenie :) bedzie dobrze, zeycze powodzenia ( u nas testy byly jeszcze przed swietami...)



Temat: Marszałek PIŁSUDSKI
Piękny esej, który wręcz wywołał w mych nozdrzach niejaką flegmę wzruszenia,
a na końcu usta moje niegodne same ułożyły się w "amen". Szkoda, że zabrakło
tam bardziej pikantnych informacji z działalności w PPS czy jak się tam ta
organizacja nazywała. ;)
Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.

Ale ja właściwie nie o tym chciałem...
Tak jak wszędzie, tu też obowiązują pewne reguły. Jako że nie pierwszy raz
się to Szanownemu Panu przytrafia, przyjmę na siebie ten obowiązek (pewnie
inni się boją ;) ) i zwrócę uwagę, że listy "doczepiamy" do ich właściwych
wątków, bo inaczej wygląda to jak, z przeproszeniem wszystkich p.t.
czytających, gówno na chodniku. Proszę tylko wyobrazić sobie, że każdy, kto

jedynie słuszne (a jakże) poglądy na wzór Szanownego Pana -- powstałby
wówczas taki bałagan, że nikt by tu nie zaglądał.
Upraszam więc o stosowanie się do ogólnie przyjętych norm, które na pewno
nie mają nic wspólnego z urawniłowką -- zapewniam, że Pańskie listy nadal
będą czytane i, co nie ulega wątpliwości, wyróżniać się będą na tle innych.





Temat: Proszę o rady dla ewentualnych studentów
fonetyka nie jest w całosci po polsku ale jesli jest z Panem Biedrzyckim to lepiej DLA WSZYSTKICH zeby jak najwiecej było po angielsku - jest to chodzący wzór do nasladowania jesli tylko ktoś życzy mowic sobie z brytyjskim akcentem. Ja niestety byłam confused bo chciałam po amerykanskemu ale udało sie przebrnąc. Jak najwiecej czytac i słuchac po angielsku !! łośle łąki bo potem bedzie płakanie na Egzaminie Praktycznym

A jesli chodzi o PISANIE to jest przedmiot tzw. pisanie akademickie, które jak pisalam w 1 poscie - uswiadamia cie w fakcie ze pisac prawdopodobnie nie umiesz. Przedstawione sa reguły i zasady pisania akademickiego czyli jak od jednego słowa np "TRAVEL" należy napisac esej na 4 paragrafy trzymajac sie zasady "topic sentence" itd
Pisac tez trzeba na metodyce - a konkretniej układac tzw "lesson plans" ktore są pisemnym rozplanowaniem tego jak powinien nauczyciel poprowadzic lekcje. Proste nie?! No tez tak myslalam ale mało kto to zaliczał na początku i teraz pewnie tez tak bedzie
Potem jeszcze tylko 2 koncowe prace z metodyki nauczania j. angielskiego czyli "koszmar nocy wiosennej" bo wszyscy wiedzą co napisac ale nikt nie wie jak

any kłestiens? (z pozdrowieniami dla mr. siennickiego )



Temat: Kiedy nastąpi koniec korekty??

Panie dominer doczepie się do Pana, bo wprowadzasz ludzi w błąd,
punkt 5 to lipa, bo lepiej jest studzić powoli wtedy uzyskamy lepszą strukturę,a przez szybkie wrzucenie monety do wanny, będzie ona twarda ale krucha.A jeśli już naprawdę sie spieszymy to lepiej mamie podwędzieć trochę oleju i studzić w oleju:)
Nalezy również spróbować podkręcić piecyk bo ta temperatura trochę mała.

A i jeszcze ważna uwaga.
Pamiętajcie hartujemy przez samo H nie przez Ch:)

No to mi sie zajęcia z metaloznawstwa przypomniały

Forum ucząc bawi, bawiąc wychowuje, wychowując uczy.

pozdrawiam


ehhh...ta okropna dysortografia...nie zapomne jak na egzaminie z chemi lekow napisalem caly esej na 2 strony o chloropromazynie pieknie wyrysowalem wzor..a szmacisko mi 2 dala bo stwierdzila ze nie takiego leku (napisalem przez samo "h")
na nic zdaly sie tlumaczenia o dysortografii...

a wracajac do tematu to jak damy taka rozgrzana sztabke do oleju to nie nastapi samozaplon? a nastepnie wielkie bum ?



Temat: brak sera na pierogi

Więcej na http://www.daktik.rubikon.pl/Slowniczek/tw_wstep.htm
Dziękuje Yanie, twoja niewiedza mnie zmiażdzyła .


dziekuje, mnie twoja rowniez
fajny tytul eseju, teoria wzglednosci dla psychologow, potem opowiesci, jak to pokazac polmozgim "humanistom" bez wzorow, itd. itd. ale generalnie typ pisze o tym co trzeba. takze nie widze problemu z moja wiedza. wiesz, ja z tego mialem egzamin i nawet go zdalem. rozwiazywalem zadanka typu jak szybko musi biec tyczkaz z tyczka dlugosci 10 metrow zeby wbiegl do 9 metrowej stodoly i zeby sie dalo zamknac drzwi za nim. do tego egzaminu przeczytalem podrecznik akademicki, jak rowniez kiedys w liceum w przyplywie poszukiwan prawdy i Boga, przeczytalem amerykanska ksiazke o wspolczesnej fizyce, w ktorej 1/4 byla o teorii wzglednosci. takze moze pogadamy o teorii wzglednosci jak sie z nia zapoznasz, ok. to bardzo ciekawa teoria.



Temat: Krośnieńskie portale internetowe
przy czym w co drugim polskim domu nazwisko lepper wymawia sie z obrzydzeniem... gratuluje wzoru...

Mała korekta, PONAD 50% obywateli Polski ufa bardziej Lepperowi niż np. Leszkowi Balcerowiczowi.

Ja naprawdę nie wiem Aruś, czy Ty się w tej chwili wygłupiasz czy mówisz poważnie. Może mnie oświecisz? Bo jeśli piszesz te posty zupełnie serio to chyba normalnie napiszę jakiś esej tutaj.



Temat: Dziurawy Kocioł XXIX
Uśmiecham się zatem i o tę prezentację, uśmiecham - na serwerze wzorem Kirke i w postaci skoagulowanej na Eseje by się przydało...

Witam wszystkich, i wspominając lekturę Zajdla...
<siada i smakuje herbatę>

Słodycz nieśmiała wilgoci wśród kęp torfowiska...



Temat: Esej u dr Witkowskeigo
Przyłączam się do przedmówczyń:) Jeżeli jest to możliwe to również poproszę o wzór eseju.
Mój email to zaba88_lol@wp.pl Pozdrawiam



Temat: Spam nocą
Narazie szukam jakiegoś przykładowego eseju w google, żeby mieć wzór. Dziś miałem cały dzień wolny, a przypomniałem sobie o eseju właśnie teraz. Jutro w szkole od 8 do 18 masakra.



Temat: Esej u dr Witkowskeigo
hej dziewczyny widzę że temat eseju jest często poruszany jeżeli byłoby to możliwe to ja też bym poprosiła o wzór mój meil:ola_ch@poczta.onet.pl



Temat: Powoli ruszamy ;)
niedługo przygotuję maksymalnie prostu wzór - niedługo, bo na razie mam do napisania durny esej a następnie durny referat ;/




Temat: [Trzeciaki] III d PANY!!
no nie mam go niestety, ale pamietam ze Wujka w ow eseju wychwalalem pod niebiosa, napisalem ze jest ona naszym idolem, autorytetem i wzorem do nasladowania, ze pije nalewki ktore sam robi i przechowywuje w butlach po vivacie z Biedronki... i takie tam rozne...



Temat: Interpretacja :)
Praca powinna być napisana na kartce kancelaryjnej w linie. Esej interpretacyjny ma być Twoim przemyśleniem, refleksją na temat wiersza. Osobiście uważam, że ten wzór, który dostaliśmy od naszego cudownego wychowawcy jest co najmniej nieco skomplikowany (no cóż...). Podam Ci więc najważniejsze punkty, które esej interpretacyjny powinien zawierać:
1. Temat wiersza (czyli pokrótce odpowiedź na pytania, co jest tematem wiersza, o czym jest utwór);
2. Podmiot liryczny (czyli określić, kim jest podmiot, w jakiej wypowiada się sytuacji);
3. Sposób obrazowania (czyli nazwać środki stylistyczne, określić ich funkcję, nazwać rodzaj liryki);
4. Budowa wiersza (czyli rodzja wiersza, elementy budowy, środki budowy) - UWAGA! Ten punkt piszesz tylko wtedy, gdy budowa wiersza ma ścisłe powiązanie z jego treścią!;
5. Rola tytułu (czyli odniesienie tytułu do treści wiersza);
6. Motywy (czyli nazwać motyw, który pojawia się w wierszu i podać przykłady motywu w innych utworach);
7. Konteksty (czyli podać utwór stanowiący kontekst, czyli poruszający taki sam lub podobny motyw);
8. Wnioski interpretacyjne (czyli Twoja refleksja dotycząca utworu, własne przemyślenia, sugestie);

Wypowiedź powinna stanowić spójną, logiczną całość - jedno powinno wynikać z drugiego, elementy budowy wiersza powinny wynikać z teści, pracy nie należy dzielić pracy na części, nie ma wyliczania środków stylistycznych etc.

Wzór całkiem niezłego eseju na temat tego wiersza znajdziesz na stronie http://prace.sciaga.pl/14992.html, ale nie radzę przepisywać żywcem, bo z tego, co wiem, MC jest raczej na bieżąco z tego typu stronkami. Życzę powodzenia i miłego pisania.



Temat: Matury, egzaminy na studia

no to jest prawda, że nie bardzo jest jak się uczyć do polskiego rozszerzonego/angielskiego/wosu. jedyne, co można zrobić, to wyuczyć się konkretnych rzeczy - jak się doszukiwać konkretnych rzeczy w tekście, jak pisać eseje na wos, rozpracować modele wypracowań na angola, reszta to wiedza ogólna itd. można czytać podręczniki do wosu, jakieś repetytoria - ale 95 % szans, że NIC z tego nie będzie na maturze ale taka historia rozszerzona to naprawdę masakra - nie mam pojęcia, jak się do tego gówna nauczyć, jak np trzeba napisać esej na temat, odnośnie którego w kilku podręcznikach, w których patrzyłem było kilka linijek ;] podejrzewam, że to jest jeden z najtrudniejszych przedmiotów, może nawet gorszy niż fiza czy matma.

jedi, takich bzdur na forum nie czytalem dawno. z wosu masz malo konkretow? zeby zdac wos musisz znac takie rzeczy jak proces legislacyjny, sklady rzadow, podzial wladzy w panstwie (nie tylko polskim), musisz znac milion dat roznych traktatow i uchwal, znac uprawnienia premiera, prezydenta, komisji parlamentarnych etc. to sa rzeczy ktorych sie trzeba na wos nauczyc. jaka "wiedze ogolna" masz na mysli?
jesli chodzi o polski to mozna sie spierac, ale owszem: mozna sie uczyc i nalezy. tyle ze nauka polskiego to nie nauka fizyki, i nie polega na wkuwaniu wzorow i tluczeniu slupkow. nauka polskiego to przede wszystkim czytanie (a dokladniej: czytanie ze zrozumieniem, o co dzisiaj nielatwo). tyle ze znowu: masz odpowiednie epoki literackie, polaczone z odpowiednimi pradami filozoficzno-estetycznymi ktore znac trzeba, masz okreslone dziela, ktorych tematyke musisz poznac, masz nauke o jezyku polskim, ortografie, gramatyke, rozbiory logiczne zdania - wszystko to prymitywnego i podrecznikowego wykucia. jaka "wiedze ogolna" miales na mysli?
rownie dobrze moge powiedziec ze nie ma sie co uczyc fizyki, bo jedyne co mozesz zrobic to nauczenie sie wzorow, a reszta to "wiedza ogolna" i "praktyka", na ktora przeciez szkoda czasu bo nikt nie lubi sie uczyc.

czytalem dzisiaj mature z jezyka polskiego i jestem zalamany. jesli naprawde cos takiego nazywa sie "egzaminem dojrzalosci" i jesli faktycznie podobne testy maja w przyszlosci byc przepustka na studia bez dodatkowych egzaminow, to nalezy od razy poddac sie kastracji albo zaczac zarabiac na zagraniczne studia dla ewentualnych potomkow.



Temat: Walendziak odchodzi - co czeka PiS?
Nie będę pisał bezpośrednio o głównym bohaterze wątku, ale jakby powiedział dłubiący w nosie Sławek: przeniosę sprawę na metapoziom, wrzucę do jednego worka grupę zrezygnowanych ludzi kształtujących/kształtowanych w ubiegłej dekadzie przez instytucje typu Życie, NP, Fronda, itp. trochę potrząsnę i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Generalnie chciałbym postawić takie pytanie: Co się dzieje w tym kraju [nieużycie sformułowania 'moim kraju' celowe] takiego, że my, którzy powinniśmy nadać mu nowy kształt zaczynamy od niego/z niego uciekać?

Mamy postawioną dosyć szczegółową diagnozę, o kryzysie mitu założycielskiego trzeciej RP możemy od ręki napisać pięć esejów, myślenie propaństwowe skutecznie chroni przed nasizmem, krytyczne opinie o współczesności prof.Krasnodębskiego czy bp Życińskiego traktujemy jak własne itd. itp.

Jak to jest, że choć wcześniej dokonując w miarę właściwych wyborów wychodziliśmy z różnych trudnych sytuacji, dzisiaj mimo tego doświadczenia wybieramy drogę wycofania, a jako usprawiedliwienie (często samousprawiedliwienie) wybieramy powody materialne? Nie chciałbym dokonać projekcji mojego przypadku na większą grupę, ja uciekam z małego stutysięcznego miasta, gdzie nie widzę dla siebie miejsca, ale wokół jest bardzo wiele osób, które w podobną optykę wpisują swoją sytuację, która obiektywnie reprezentuje bardzo szerokie spektrum (wycofanie z polityki, nauki [dzisiaj był o tym ciekawy reportaż na Deutsche Welle], wreszcie z Polski).

Dlaczego mam do czynienia z zanikiem patriotyzmu? Jestem tylko zmęczony? Dlaczego nie biorę kilkudziesięciu tysięcy za ustawienie przetargu, a wyjeżdżam dla kilku tysięcy miesięcznie? Jak inaczej nazwać taki stan, kiedy nie mogę okraść kraju, ale nie czuję żalu opuszczając go? Jakby nie patrzeć: wzór obywatela według GazWyb



Temat: James Fenimore Cooper
Nie spotkałam się jeszcze na forum z wątkiem poświęconym Jamesowi Fenimore Cooperowi, stąd ten temat.
*
Wg wikipedii.pl
James Fenimore Cooper - powieściopisarz amerykański ( ur. 15 września 1789 w Burlington w stanie New Jersey, zm. 14 września 1851 w Cooperstown w stanie Nowy Jork), autor znanych powieści przygodowych i awanturniczych. Jego ojciec był sędzią i członkiem amerykańskiego Kongresu. Już w wieku lat 14 wstąpił na uniwersytet Yale, studiując początkowo prawo, później zaciągnął się do marynarki, gdzie dosłużył się stopnia oficera, spędzając tam trzy lata. Po ślubie 1811 odszedł ze służby i zamieszkał w nowojorskim hrabstwie Westchester. Pięć lat swego życia spędził w Europie, bądź to podróżując, bądź też pełniąc obowiązki konsula w Lyonie. W 1826 przeniósł się do Paryża, następnie podróżował po Europie. Do Ameryki powrócił w 1833. Oprócz powieści pisał trawelogi, eseje polityczne i książki historyczne. Zrazu pisał romanse i powieści szpiegowskie, popularność zdobył dzięki romantycznej epopei amerykańskiego osadnictwa. Jest to tzw. Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka (Pogromca Zwierząt, Ostatni Mohikanin, Tropiciel Śladów, Pionierzy, Preria), który jest zarazem żywotnym do dziś wzorem przygodowej powieści indiańskiej.
Powieści Coopera odzwierciedlają idealno-romantyczny obraz życia Indian i osadników w XVIII. w. i wyróżniają się poezją przyrody oraz pełną napięcia akcją, podczas gdy charaktery są na ogół chybione. Cooper był też gorącym obrońcą praw człowieka, przez ostrą krytykę stosunków europejskich i amerykańskich zyskując sobie wielu nieprzyjaciół.
*
Póki co przeczytałam "Ostatniego Mohikanina", zachęcona filmem, który notabene przypadł mi do gustu. Lektura ta, zaskoczyła mnie(pozytywnie;), mimo że w 85 procentach odbiega od fabuły filmu. Zazwyczaj nudziły mnie książki przygodowe, ale tę czytało mi się wyjątkowo dobrze. Przejawia się tu wyżej wspomniane spojrzenie Coopera na sprawy praw i obyczajów "dzikich"; autor pośród wielu rozbudzonych instynktów pokazuje ich ludzkie oblicze. Postacie(w większości "cywilizowanych") może nieco zbyt stereotypowe, raz "za grzeczne", a czasem znowu przeżarte złem do szpiku kości... ale w tej książce w jakiś sposób nie przeszkadza to, może pozwala czytelnikowi jakoś łatwiej przyjąć ten w większości obcy świat Indian i Europejczyków..? No i "romantyczne" spojrzenie autora... Ogólnie wrażenia pozytywne, przeczytam resztę pięcioksięgu:)



Temat: " ZDROWIE" CZYLI POSZUKIWANIA UTRACONEGO.
SOKI WARZYWNE I OWOCOWE

Naturalne soki roślinne są tymi produktami spożywczymi, które organizm człowieka najszybciej i najłatwiej przyswaja w całości, bo w 100% - już po 30 minutach od spożycia. Nawet najbardziej strawny pokarm roślinny wymaga, co najmniej 1 godziny trawienia. Poza tym soki roślinne zawierają wszystkie niezbędne dla życia i zdrowia człowieka pierwiastki śladowe, mikroelementy, sole mineralne oraz witaminy Są ważnym elementem naszej diety. Wszystkie soki, warzywne i owocowe – należy spożyć tuż po sporządzeniu, na świeżo - z czystych, nieuszkodzonych warzyw i owoców – najlepiej pochodzących z upraw ekologicznych. Soki warzywne wypłukują z organizmu stare i martwe komórki, sprzyjają rozpuszczaniu się kamieni i złogów w nerkach i przewodzie żółciowym. Neutralizują i usuwają z organizmu, gromadzące się głównie w mięśniach i stawach sole wapnia i metali oraz są ważnym środkiem zapobiegającym chorobom nowotworowym. Soki owocowe zawierają łatwo przyswajalne cukry proste i witaminy, dostarczające energii organizmowi. Te cenne dla naszego zdrowia składniki soków są zachowywane tylko przez krótki okres czasu – soki owocowe przez 4 godziny, a soki warzywne – do 10 godzin. Potem ulegają procesom utleniania, redukcji, tracąc z upływem czasu swoje właściwości odżywcze. Dlatego wszystkie gotowe soki, produkowane przez przemysł spożywczy i oferowane w sprzedaży - są nic nie warte a wręcz szkodliwe dla naszego zdrowia – nawet wtedy, gdy nie zawierają soli, sacharozy czy konserwantów – dostarczając nam jedynie wrażeń smakowych. Dodawana do nich witamina C, jest syntetykiem. Jedyne, co ma wspólnego z prawdziwą witaminą – to wzór chemiczny. Tak jak i pozostałe syntetyki jest szkodliwą dla naszego organizmu substancją. Większość produkowanych przez przetwórnie soków owocowych jest dosładzana sacharozą - cukrem rafinowanym, który po spożyciu zakwasza nam przewód pokarmowy, wywołuje fermentację w jelitach, gazy i zgagę, i wymywa wapń z organizmu. Natomiast naturalne soki – odwrotnie, zwiększają środowisko zasadowe, rozpuszczają nagromadzony śluz i wymywają z nas odkładające się nie rozpuszczalne sole, czyszczą krew.

Esej ten publikowany jest za zgodą autora Vick thor

C.d.n.



Temat: Co teraz czytacie?
Przeczytane:
Jednoroczna wdowa Irvinga. Spośród wszystkich książek tego autora, które dotychczas pokonałam, ta podobała mi się najmniej, chociaż jest chyba najbardziej znana. Trochę zbyt monotematyczna i z zakończeniem dość oczywistym i takim... urwanym. Ale i tak książka całkiem niezła.
Następne były średniowieczne perskie Pieśni miłosne niejakiego Hafiza. Z całości najbardziej podobał mi się wstęp tłumacza, z którego niestety już niewiele pamiętam Same wiersze niewątpliwie w oryginale brzmią lepiej. Trudno, żeby brzmiały gorzej... No i same w sobie są :eufemizm: dość monotematyczne. I to niekoniecznie jest temat, jaki przychodzi na myśl po zapoznaniu się z samym tytułem a przynajmniej nie do końca. Ale samo wydanie jest śliczne, na grubym papierze i z obrazkami...
Później zapoznałam się z bardzo interesującym dziełem pt. Guziki Napoleona autorów-dwóch-nie-pamiętam-nazwisk traktującym o wpływie związków chemicznych na losy cywilizacji. Historie odkryć różnych substancji, począwszy od przypraw, a skończywszy na antybiotykach i pigułce antykoncepcyjnej W miłej lekturze trochę przeszkadzała mi rozbudowana część chemiczna z mnóstwem nazw i skomplikowanych wzorów. Ale cóż, tego można było się spodziewać I tak polecam.
Natomiast przed chwilą skończyłam drugi tom Olimpu Simmonsa i jestem szczęśliwa Obyło się bez większych urazów, chociaż po "Ilionie" i pierwszej części "Olimpu" szczerze bałam się o swoją wrażliwą psychikę Niesamowity cykl, bardzo bogaty. Połączenie Homera z Szekspirem samo w sobie wydaje się trochę karkołomne, a jeszcze w scenerii SF - trudne do wyobrażenia. Ale Simmons sobie z tym poradził, nie przekroczył granicy kiczu, nawet się do niej nie zbliżył I potrafił jeszcze przy tym nieźle nastraszyć. Podtrzymuję opinię, że trzeba być psychopatą, żeby tak oddziaływać na wyobraźnię samymi słowami - tworzyć taki przerażający, smutny, chwilami pełen beznadziei klimat. Mrrrau... aż żałuję, że to koniec. Ale chyba lepiej dla mnie, że nie czeka mnie jeszcze kilka takich wieczorów I że wszystkie tomy "Hyperionu" są dla mnie nieosiągalne.
Równolegle czytałam, ale jeszcze nie skończyłam, kilka(naście) książek, w zależności od nastroju i poziomu trybienia, począwszy od "Eposu o Gilgameszu", przez "Oresteję", eseje Fowlesa, po "Narrenturm" i "Popiół i kurz" Grzędowicza



Temat: felieton.dobremiasto.org/tekst.dobremiasto.org?
Zatem tak - predzej, czy pozniej w koncu powinien ruszyc dzial 'teksty' na stronie. Jako, ze ostatnio prawie ciagle robie wszystko poza najwazniejszym, czyli robota i pisaniem pracy licencjackiej, wpadlem na niecny pomysl stworzenia czegos wiecej, anizeli prostej podstrony z kilkoma tekstami i napisem na dole w stylu 'wyslij nam na maila swoj tekst' .
Jako, ze ostatnio coraz powszechniejsze staje sie tzw. web 2.0, pomyslalem, ze wypadaloby cos w tym stylu...

Koncepcja jest taka, ze istnieje sobie oddzielna strona o [wstepnie] nazwie takiej, jak w temacie. Artykul/felieton/esej/cokolwiek moze napisac kazdy zarejestrowany uzytkownik. Do kazdego takiego tekstu autor moze dodac dowolny tag [supermodne ostatnio! ], obrazek, link etc. Czytelnik [zarejestrowany] natomiast ocenia dany tekst, ma mozliwosc takze skomentowac dany artykul. Jezeli tekst dostaje 'iles' [do ustalenia] glosow ujemnych, wylatuje. Do tego teksty z tymi lepszymi ocenami zawsze beda gdzies na gorze, a te z gorszymi - gdzies na dole [kwestia odpowiednich wzorow, uwzgledniajacych takze date dodania itp.]. Ingerencje moderatora/admina chce ograniczyc do minimum i oddac jak najwiecej wladzy w 'zbiorowa madrosc uzytkownikow' - na tym w koncu polega idea web 2.0 .

I teraz pierwsza kwestia zasadnicza - czy w ogole warto? Moze lepiej dac prosta forme 'na stronie'? Teksty - mysle, ze tak, czy siak sie znajda [sam mam troche pomyslow, tematow itd ], ale wydaje mi sie, ze postac przeze mnie proponowana zyska jakas popularnosc. Druga kwestia zasadnicza - czy macie jakies dodatkowe pomysly? Co chcielibyscie w czyms takim dodac/ujac?. Trzecia kwestia zasadnicza - podejrzewam, ze moglbym sie za to wziac najwczesniej za ok. 2 miesiace . Czwarta kwestia zasadnicza - ankieta ma w tym przypadku znaczenie pogladowe, nie decydujace .

ps. w praktyce cos podobnego smiga w sieci - np. wykop - calkiem fajna strona .



Temat: Wydzielone z [Prasa] Pociąg na trasie Wrocław-Poznań pomknie

O jeju, ale Ty jesteś stary. Z opisu widzę, że AŻ 8 LAT masz więcej ode mnie.

Od trzeciej klasy liceum pracowałem zarobkowo. Więc różni nas 8 lat doświadczeń zawodowych. To dużo. Pozwolisz że zakończymy dyskusję w tym wątku - Ty zaczniesz pisać swój esej, ja zapłacę za Twoje studia (Pani Zyta się myliła w swoim wystąpieniu pokazując swój żenujący poziom jako minister finansów) bo myślę że część z kilkudziesięciu tysięcy złotych jakie odprowadzam corocznie do US idą na to, żebyś mógł pisać referaty o Marksie, a dokończymy naszą dyskusję jak wypełnisz pierwszą deklarację roczną, w której będą zawarte Twoje pierwsze uczciwie uzyskane dochody.

Oj, z panią prof. Zytą Gilowską to mnie opacznie zrozumiałeś. Ona by tego nie powiedziała wprost, gdyby nie przekonywania pewnego pracownika naukowego pod jej adresem, jaki to jest wspaniały wynalazek cywilizacji ludzkiej-te podatki dochodowe (wg książki prof. Gomułowicza). Ta osoba napisała i obroniła doktorat o zjawisku obchodzenia podatku dochodowego w Polsce. Dopiero wtedy pani prof. powiedziała kto tak naprawdę ten podatek dochodowy w Polsce płaci (te 3 grupy) i że system podatkowy musi być uproszczony, bo obecny jest nieefektywny i trudny w rozliczaniu się. Czyli po prostu nazwała rzeczy po imieniu oraz że Ministerstwo Finansów sobie tak naprawdę zdaje z tego sprawę, tylko że najwyraźniej jest to tajemnica (Poliszynela-nie wiem jak się pisze dokładnie). Uspokoiło mnie to w tym sensie, że przekonałem się, że nie trafiam ciągle pechowo tylko na nieuczciwych ludzi szukając stancji, ale jest to po prostu powszechne.
A na umowę ustną zgadzam się tylko dlatego, że w książce prof. Bogusławy Gneli
z AE w Krakowie pt. "Prawo gospodarcze dla ekonomistów" jest napisane, że forma umowa najmu jest dowolna-może być tak pisemna, jak i ustna-i w obu formach jest zgodna
z prawem. A na szukanie przez 1/2 roku po Poznaniu właściciela, który łaskawie zgodzi się podpisać umowę pisemną, po prostu nie mam czasu i ochoty.

[ Dodano: Nie Lis 25, 2007 01:32 ]
PS. W kraju, który jest moim wzorem społeczeństwa obywatelskiego - w Danii właściciel stancji nie płacący podatku od uzyskanego dochodu po pierwsze: nie wynająłby nikomu tego mieszkania/pokoju bo nikt by na taki szwindel nie poszedł, po drugie: zostałby zadenucjowany na Policję i do Urzędu Podatkowego jako osoba okradająca Państwo czyli współobywateli.

Martwi mnie więc jakość 'studentów' ekonomii, którzy nic zdrożnego w okradaniu Państwa nie widzą. Jeżeli zaś nie odpowiada Ci to Państwo to możesz, podobnie jak 3 miliony rodaków wyjechać za granicę. To bardziej uczciwe niż duma z bycia złodziejem w swoim domu.



Temat: Pomiar metryk kodu w procesie kontroli jakości


Wie Pan, jak bylem mlody i studiowale mmatematyke, to do PKiN na 10
pietro przyszedl facio z gruba ksiaga pod pacha. Owa ksiaga to
manuskrypt sporzadzony na okazje ktorejs tam smeirci czy urodzin
Lenina, i w owym manuskrypcie autor udowandnial ze pole kola to nei
pi-er-kwadrat tylko pi-kwadrat-er. Zadal od Wydzialu Matematyki aby
sie krytycznie ustosunkwoali do manuskryptu. Niestety, nikt nei
chcial, ograniczajac sei do stwierdzenai ze facio pieprzy (z czego
wysly potem plpopty bu facio poszedl do KC na skarge we Uniwersytet
lekcewazy Lenina). Albowiem pelne ustosunkowanei sie do manuskryptu
wymagaloby mapisania manyuskryptu dluzszego niz oryginal.


Oczywiście zgodzę się, że na grupach niejednokrotnie padają twierdzenia, które
można do tego podpasować, ale uważam, że z ignorowaniem ignoratnów pan lekko
przesadza. Nawet w powyższym wystarczyłoby, żeby po prostu jeden gościu z tego
wydziału poświęcił 5 minut na załączenie wyprowadzenia wzoru na pole koła,
które określa się prostą zależnością int( 0, r, sqrt( r^2 - x^2 ), dx ),
z którego wychodzi r^2 * pi * x^2/2. Myślę, że po otrzymaniu takiej dawki, ów
specjalista miałby spory kawałek roboty to wykonania.


Niestety, sporo rewelacji na grupach pl.comp.* to wlasnei
"pi-kwadrat-er" i wyjasnienie tego wymagaloby pisania dlugich
esejow, na co ja nei mam czasu ani ochoty. Jako "public service"
ograniczam sie do stwierdzenia ze autor postu opowiada bzdury.


Możliwe, ale większość takich bzdur wystarczy dementować krótkim stwierdzeniem
w jednym-dwóch zdaniach, ewentualnie rzucić jakimś linkiem. Stwierdzenie, że
coś jest bzdurą, nie wystarczy. To po pierwsze. Po drugie, wiele bzdur, które
tu ludzie wypisują, nie jest tak oczywiste, jak to, że pole koła to pi*r^2.


| Zas jak idzie o moja "nowa ojczyzne" - w mojej "starej ojczyznie"
| wyksztalcil sie system polityczno/spoleczny ktory uwazam za gorszy od
| Komuny.

| W takim razie, idąc dalej, w pana nowej ojczyźnie ten system jest najgorszy.
A skad Pan o tym wie? Z publikacji europejskich lewakow?...


Jeśli system, w którym istnieje nawet ułomny, ale jakiś tam jednak wolny
rynek, ma być gorszy od systemu, w którym tego wolnego rynku nie ma i wszystko
jest państwowe, to znaczy, że system, w którym panuje prawdziwy wolny rynek
jest najgorszy.

Co jest źle w tym rozumowaniu?





Temat: Magiczny parkiecik

Notabene, mówię to z własnego doswiadczenia. Sparzyłam się na tych zamkniętych. Najsmieszniejsze, ze ja, humanistka, napisałam lepiej matmę niż polaka O całe dwa punkty
coz, ja tez napisalem matme lepiej niz polaka, o - uwaga uwaga - caly JEDEN punkt
z dodatkowych zajec organizowanych przez moja polonistke - pseudodouczajacych do egzaminu - trwajacych cala ostatnia klase gimnazjum zanotowalem tylko jedno zdanie: Egzamin jest do napisania, jezeli sie postarasz.
mielismy szczescie ze nie dostalismy rozprawki, z ktorej wszyscy nauczyciele sie smieja w liceum, twierdzac ze to sztywna, ograniczona forma wypowiedzi pisemnej, tylko charakterystyke porownawcza. i serdecznie wspolczuje rocznikowi, ktory pisal egzamin po nas. z tego co wiem, wiekszosc moich znajomych ja zawalila kompletnie.
teraz i tak piszemy tylko eseje i charakterystyki.
wiec, do cholery jasnej, po co co dwa tygodnie mielismy na zadanie domowe w gimnazjum pisac rozprawki na coraz glupsze i coraz bardziej infantylne tematy, zywcem wyjete z psychicznie chorego umyslu naszej polonistki? po nic.
po to zebysmy mieli po kilkanascie ocen na semestr. nic nie wynioslem z jej lekcji.
dlatego nie przejmujcie sie zbytnio. naprawde trzeba sie postarac, zeby zawalic egzamin gimnazjalny. nie jest taki trudny, jak sie moze wydawac.
czesc matematyczno przyrodnicza tez byla prosta, az mnie zaskoczyla. stracilem 6 punktow na pytaniach z fizy, reszte mialem dobrze.
ci rok mlodsi ode mnie w humanistycznym mieli o modzie - kompletna bzdura, bo do pytan zamknietych pasowaly standartowo dwie odpowiedzi, wybierz sobie poprawna.
Hania ma kompletna racje, kilka podstawowych wzorow i masz w kieszeni punkty, jezeli tylko nie bedziesz sie meczyc nad rozwiazaniem zadania w jakies ynteligentne sposoby, tylko pojdziesz ta latwiejsza droga, ktora wydaje sie byc zbyt prosta jak na egzamin.
i skonczmy z tym tematem, mamy ferie swiateczne, cieszmy sie swietami
jakie sa Wasze noworoczne postanowienia?
ja postanowilem:
- ograniczyc komputer (juz to widze)
- posprzatac w koncu w pokoju (bo wszystkie smieci sa poupychane do szuflad i polek)
- stac sie mniejszym materialista (to moze wrocmy do punktu pierwszego?)
Kabaret Moralnego Niepokoju - smiech to zdrowie (:P)



Temat: cos więcej o.. druidyzmie
Hm, wytłmaczę, jak to widzę... matematycznie. każdy kwadrat jest czworokątem, ale nie każdy czworokąt jest kwadratem. Kontakt z naturą jest w moim odczuciu nieodzowną częścią druidyzmu i- ja to tak widzę- każdy druid potrzebuje kontaktu z naturą. Ale to nie wszystko- potrzebuje tez wielu innych rzeczy, o których pisałam. Natomiast nie każdy miłośnik przyrody jest druidem. Sam kontakt z naturą to za mało, zeby mowic o sobie "druid". Nie bardzo tez wyobrazam sobie, ze ktos moze tak siebie okreslac, nie majac osobistej relacji ze światem natury. Druid jest kimś w rodzaju człowieka renesansu- wszechstronnie się rozwijającego- przynajmniej na początku, stojącego na straży tradycji, ciekawego świata. Pytania, które zadałeś, to tematy dobre na napisanie nie tylko eseju, ale i książki, bo o ile historyczny druidyzm jest w miarę bezdyskusyjny, o tyle współczesny to sprawa dość indywidualna. Druidzki relatywizm dzisiejszy druid w moim odczuciu to ktoś, kto stoi poniekąd na straży pewnych prawd. Posiada wiedzę o dawnych czasach, o prawach natury, docenia rolę sztuki i świata duchowego w jedności (a nie oderwaniu) ze światem materialnym. Oprocz posiadania tej wiedzy, wykorzystuje ją w praktyce, strzeże jej, dba, by byla żywa w świecie, jaki nas otacza, by nie zostałą zapomniana. To pojęcie bardzo rozległe, poniewaz obejmuje całą ścieżkę życiową, filozofię. A żeby tę filozofię pojmowania złożoności świata na sposób 'celtycki" ogarnąć, trzeba się naprawdę tego sporo uczyć. Po to właśnie są szkolenia czy samozdobywanie potrzebnej wiedzy. Moim zdaniem nie można byc współczesnym druidem w oderwaniu od kultury, z której druidyzm wyrósł, bez znajomości jej historii, filozofii, literatury. Podobnie ma sie sprawa z kontaktem z naturą, z dbałością o rozwój własnego wnętrza, o rozwój w miarę możliwości wszechstronny. to nie jest "wróżenie z run" czy oghamu, rzucanie celtyckimi nazwami, liźniecie gaelicu i obchodzenie sabatów. To zgłębianie filozofii w kontekście ówczesnych realiów i odnoszenie jej do obecnych, to praca nad tym, żeby nie szatkować rzeczywistości, jak to jest modne w dobie naszej popkultury, tylko dostrzegać uzupełniające sie elementy, ich wzory, analogie między światem mitu, symbolu, a rzeczywistością. To w sumie bycie świadomym mieszkańcem tego świata. Tak po krótce to widzę. Choć na ten temat wypowiadało się przede mną mnóstwo osób, choćby na stronie OBODu można znaleźć sporo na temat druidyzmu współczesnego. Generalnie chyba ujęłam to, o co mi chodzi;)



Temat: wybór studiów i przedmiotów maturalnych

a to ciekawe..
Psychologia, socjologia, politologia i zarządzanie to obecnie najmniej porządane przez pracodawców kierunki. Trudno się dziwić. Studia łatwe lekkie i przyjemne, ale praktycznych umiejętności brak. Dodatkowo rynek jest przesycony absolwentami.


i to, ze Ty uwazasz, ze umialbys zdac rozszerzony polski to nie znaczy, ze kazdy kto tego nie uczyni jest polmozgiem.
Przecież w rozszerzonym polskim masz dane dwa wierszyki, albo fragment prozy i musisz go tylko pokomentować. Nawet jeśli nie umiesz określać czy wiersz jest sylabotoniczny czy też nie to z samej treści zawsze da się na te 30% napisać.


rownie dobrze moge powiedziec, ze ten kto rozszerzonej fizyki z marszu nie zda jest glupi.
Też musiałby się postarać. Na karcie wzorów jest praktycznie wszystko napisane wystarczy tylko podstawiać.


i to myslenie, ze na zdanie wystaczy czytac notki zamieszczone pod zadaniami, to dosc duzy optymizm.
Aby zdać wystarczy. W przypadku tegorocznej rozszerzonej biologi np. wystarczyło to na uzyskanie około 60%
Jak sobie robiłem dla zabawy, po 2 latach elektroniki i braku żadnej styczności z biologią przez ten czas, przygotowania null. W najgorszym wypadku miałbym 82%. I to jakby jakiś kretyn sprawdzał.

gdyby tak bylo, to kazdy podchodzacy do matury mialby conajmniej po 50% ze wszystkiego.
Powiedziałem każdy inteligentny przecież. Przeciętny Polak nie jest specjalnie inteligenty.
Na próbnej z polskiego w moim czasie w zadaniu:

Zad 2) Powyższy tekst tego-a-tamtego to:
a)....
b)...
c)esej
d)....
...
...
..
Zad 4) W swoim eseju ten-i-tamten przedstawił
bla bla bla bal

Połowa, albo więcej na zadanie 2 odpowiedziała coś innego niż esej... (oczywiście esej to była poprawna i oczywista odpowiedź. Nawet nie trzeba było wiedzieć co to jest..
Takich pierdółek w maturach jest mnóstwo.


zeby umiec wyciagac wnioski, kojarzyc fakty trzeba posiadac jakas wiedze
Nie bardzo. Trzeba umieć ją przetwarzać. Zwykle tę umiejętność nabywa się przerzucając duże ilości danych i cośtam się zapamiętuje. Ale same dane zwykle sa do wyłapania w zadaniach.


znaczy, ze do pozostalych przedmiotow zadna wiedza nie jest potrzebna?
Do zdania wystarczy umiejętność wnioskowania i uważność w czytaniu treści. Oczywiście zdana matura z polskiego, czy fizyki na 30% to g. nie matura. Ale zdać zdana.


skoro zadna, albo minimalna wiedza jest wystarczajaca do zdania, to po co uczymy sie te 12 lat?
Trening przetwarzania informacji i komplet podstawowych danych do dalszego rozwijania.
W ogóle istnienie matury w takiej formie jak teraz jest bezsensu. Każdy głupi zda, a uczelnie nie mogą prowadzić naboru według Jakości które są im potrzebne tylko jakiejś papki podanej przez MEN.



Temat: "Czas Fantastyki"
Przekazuje z pl.rec.fantastyka...
Skoro Przewodas prosi, nie wypada mu odmowic ;-)

------ ponizej cytat --------

Czy ktoś mógły przekazać poniższe uwagi pewnemu młotexowi z Forum Fahrenheita?
(nie chce mi się specjalnie tam rejestrować).
Idzie o mój esej o Caillois w ostatnim "Czasie Fantastyki" 3/06, że niby
okrutne błędy merytoryczne popełniłem, oto one:

>Skoro się zobowiązałem, jedziemy z tym koksem (cytat):
>"Poznajcie człowieka, który zmarginalizował Lema i uszył nam buty, w których
>do dziś chodzimy. Oto on, bożyszcze polskiej inteligencji lat 60. i 70.! Ten,
>który w eseju "Od baśni do science fiction", wydanym po polsku w 1967 roku,
>raczył był z wyższością skrzywić się na banalne i naiwne podróże
>międzygwiezdne, sprawiając tym, że pod strzechy nadwiślańskich krytyków
>trafiło Prawo Powszechnego Odpychania SF. Co tam wschodząca gwiazda Lema,
>skoro w Paryżu wiedzieli lepiej, czy fantastyka być winna i czym ma się
>zajmować!"
>Tu żadnego zarzutu pod adresem wydawcy nijak nie uświadczysz, za to dowód
>umysłowej lotności KTLa porównywalnej z ptakiem kiwi - i owszem.

Dlaczego ma być jakiś zarzut do wydawcy??? Piszę wszak o zapatrzonych we
francuskie wzory polskich krytykach głównonurtowych, którzy Lema znać musieli.
Z tym kiwi to doskonała projekcja...

>I dalej (już z moimi wtrąconymi komentarzami): "Z całego Bradbury'ego w "Od
>baśni do science fiction" odnosi się tylko do "Kronik marsjańskich", a "451
>Fahrenheit" [tak napisał KTL] już gdzieś wyparował, jak inne dzieła tegoż
>autora. Może nie pasowały do wywodu? [aż korci, żeby poprosić KTLa o
>wymienienie ot tak, z dyńki, owych innych dzieł Bradbury'ego, których
>nieznajomość zarzuca Cailloisowi]

Opowiadania, głupku! Dzieło to nie tylko powieść. Caillois praktycznie odpuścił
sobie cały Złoty Wiek amerykańskiej SF w latach 40. i 50. Wszakże, na pohybel
Przewodasowi, nie będziemy przecież od francuskiego intelektualisty wymagać
znajomości angielskiego...

>O Lemie, Dicku, Asimowie, Silverbergu, Clarku ani słowa. [to już częściowo
>objaśniłem]

Nawet jeśli przyjmieny, że się zagalopowałem i Caillois miał prawo nie znać
Lema, to chyba możemy oczekiwać aby Francuski Wieszcz przerzucił amerykańskie
pisma z literaturą SF, skoro o amerykańskiej SF postanowił napisać. (Zresztą
dalej w eseju rozgrzeszam Caillois z tego zaniedbania.)
Jeśli nawet skreślimy Lema mój tok wywodu nic na tym nie straci.

>Jest za to o Wolterze [bo "Kandyd" na przykład to przecież >hiperrealizm],
Kandyd to powiastka filozoficzna (publicystyka polityczna), ani baśń, ani SF.

> Poe [na pal! na pal!], Balzaku ["Jaszczur" się kłania. Boy tłumaczył.],
>Gogolu [no comment] i Maupassancie [nie tylko "Horla", ale to przecież, kurna,
>podstawy są...].

Tak jest, sami autorzy science-fiction! Wprost klasyka gatunku SF, o którym
wypowiada się Caillois...

>Dla mnie wnioski są oczywiste.
Tylko krowy nie mają wątpliwości, ale raczej nie powinny one recenzować
Lewandowskiego.
Nie jestem nieomylny, jednak na prostych błędach nie tak łatwo mnie złapać jak
byście sobie tego życzyli!
Pozdrawiam
Przewodas



Temat: Wiosna. Czyli tym razem bubu prezentuje poezję.
Czesc,


Istnieją - Oliveiro - poglądy, których nie zmienisz za cholerę. Po
prostu gdybyś je zmienił - byłbyś już innym człowiekiem. Mam swój
system wartości i nie mam zamiaru go remontować. Poza tym - nie ukrywam
- męczy mnie dysonans poznawczy:) mniejsza o to, co to takiego, ale nie
zmieniam swoich poglądów ot tak, bo ktoś tak mówi. ossowska - moja guru
- nauczyła mnie, że należy mieć mocny kręgosłup i otwarte oczy. Mam
otwarte oczy i to co widzę nie pozwala mi na zmiekczenie kręgosłupa.


Problemem u Ciebie jest wlasnie brak otwartych oczu.
Ossowska chyba by sie bardzo zdziwila, gdyby sie dowiedziala ze
powolujesz sie na nia broniac sie przed weryfikacja swoich pogladow.
Zeby nie byc goloslownym:

"Niezbedna wlasnoscia dla posuwania siebie i swego otoczenia naprzod
jest otwartosc umyslu. Trzeba umiec chlonac rzeczy nowe i poddawac
rewizji swoje poglady, zwlaszcza jezeli ulegly zmianie fakty, na
podstawie ktorych poglady te się uksztaltowaly.

Ludzie czesto reaguja obraza, jezeli im się mowi, ze sie w toku zycia
zmienili. Ta reakcja miewa rozne tlo psychologiczne(...) przyznanie,
ze sie zmienilo poglady na jakas sprawe, jest rownoczesnym
przyznaniem, ze sie kiedys bylo w bledzie."

Ten pierwszy fragment wlasciwie by wystarczyl. Nastepne dwa takze
pasuja jak ulal, pierwszy z nich przypominajac mi Malego ksiecia.

(Wczesniejszy fragment):
"Aspiracje perfekcjonistyczne są - jak już wspominalismy - szczegolnie
znamienne dla wieku dojrzewania. Wtedy to zwykle objawiamy chec do
pracy nad soba i reformujemy w myslach swiat. Te aspiracje, NIESTETY
(podkreslenie moje), wygasaja zwykle w okresie zawodowej stabilizacji.
Psychologowie podaja niekiedy dwudziesty piaty rok zycia jako
przyblizony termin osiadania i krzepniecia. Wtedy to przecietny
czlowiek jest juz przystosowany do warunkow, jakie dookola siebie
zastal. Przestaje reformowac swiat i uwaza swoje przekonania za
wyrobione. Tych przekonan nie poddaje juz krytyce. Szuka towarzystwa
ludzi, ktorzy podtrzymuja w nim zadowolenie z siebie. Unika tych,
ktorzy mogliby jego spokoj naruszyc. Ten wiek, poczytywany z
przyblizeniem za graniczny, ustalony jest - nawiasem mowiac - nader
optymistycznie. (...) O wieku dojrzewania starsi zwykli mowic
poblazliwie. Kto wie jednak, czy to nie jest wiek, w ktorym, pod
pewnymi przynajmniej wzgledami, jestesmy najlepsi?
Totez nie wahajmy sie wlaczyc do wzoru naszego demokraty tworczego
fermentu tego okresu, jego buntowniczej niemoznosci pogodzenia sie ze
zlem i kazmy czlowiekowi, ktorego portretujemy, ten cenny niepokoj
nosic w sobie az do smierci"

I dalszy fragment:
"Nastepnym rysem, bez ktorego nasz obraz bylby niekompletny, jest
uczciwosc intelektualna. Wymaga ona odwagi, bo znaczna czesc
nieuczciwosci tego typu jest wlasnie wynikiem tchorzostwa. | Ludzie
boja sie mysli, tak jak niczego na swiecie - pisze jeden z
wspolczesnych pisarzy angielskich - bardziej niz ruiny, bardziej nawet
niz smierci. Mysl jest buntownicza i rewolucyjna, niszczycielska i
straszna; bezlitosna dla przywilejow, ustalonych instytucji i
wygodnych przyzwyczajen; anarchiczna i nieposluszna prawu, obojetna
wobec autorytetu...<<.
 Grzeszy przeciw uczciwosci intelektualnej ktos, kto nie ma odwagi isc
w swoim mysleniu az do konca, bez wzgledu na konsekwencje, do ktorych
go mysl doprowadzi(...)"

Wszystkie fragmenty pochodza z eseju Marii Ossowskiej "Wzor obywatela
w ustroju demokratycznym". Calosc mozna znalezc pod adresem
http://www.ceo.org.pl/koss/biblioteka/wzor_obywatela.htm

Z dedykacja dla kuby_moral i dziadzie, kiedy byli malymi chlopcami.

Krzysztof





Temat: Waldemar Łysiak
Tylko biorąc pod uwagę rok wydania... Nie wiem, gdzie byłeś przez ostatnich kilka lat, ale w Polsce od tamtego czasu ukazało się sporo książek bijących o wiele długości/lat świetlnych "Malarstwo Białego Człowieka" pod względem jakości: szata edytorska, papier, okładki, a przede wszystkim piękno zamieszczonych tam reprodukcji... i to w znacznie większym formacie niż u Łysiaka.
Ale ja się w ogóle sztuką nie interesuję. Gdyby nie MBC w ogóle dalej bym się nie interesował

Mam tu na myśli przede wszystkim niezwykle piękny cykl pt. "Arcydzieła Malarstwa" wydawnictwa ARKADY prezentujący obrazy znajdujące się w najlepszych muzeach takich jak np.: Watykan, Luwr, Wenecja, Ermitaż... Kiedy po raz pierwszy wziąłem jedną z tych książek do rąk, byłem zszokowany znakomitą jakością wydania i przez moment poczułem, że żyję w jakimś innym, lepszym kraju. Tu masz przykładowy link:
http://www.arkady.com.pl/product/6409.html
W Emipku czy księgarni może można natrafić na książki z tej serii (np. widziałem je w Białymstoku).
Tu dopiero jest naprawdę czym się podniecać.
Ale - poza reprodukcjami - siłą MBC (na razie oceniam po pierwszym tomie) jest słowo. Łysiak to artysta i dba o formę. A że ma talent niewątpliwy to czytanie jego esejów o sztuce, dla takiego ciemniaka jak ja to czysta przyjemność. Czy inni potrafią go przebić? Zwłaszcza jeśli chodzi o nieszablonowość sądów, świeże podejście do tematu i umiejętność krytyki utartych poglądów.

Z twojej wypowiedzi wynika, że Łysiak to wzór cnót wszelakich (coś na kształt ASX-a ), a jakakolwiek jego krytyka jest krzywdząca i niesprawiedliwa. Prawda ma to siebie, że zazwyczaj jest bardziej złożona, ma różne odcienie, a nie prosty podział na: biel i czerń.
E tam. Według standardów Łysiaka pewnie z moimi poglądami nazwałby mnie jakimś pieskiem Michnika. Wzorem cnót on nie jest dla mnie, bo go nie znam. Ale na pewno nie jest to facet, który owija w bawełnę, przymila się do kogokolwiek, jeśli ma w tym interes. Miażdży na ogół lewactwo, a w Polsce miażdży Michnika i jego salon - ale nie oszczędza także prawicy. I na pewno nie jest stronniczy. Jest uczciwy w tym co robi. Tyle o nim wiem, na podstawie jego tekstów. I szanuję go za to. (Weźmy na przykład jego krytykę Jana Pawła II, którego wcześniej był może nie wyznawcą, ale na pewno traktował jako autorytet).

Owszem, każda książka pana Łysiaka to bestseller (a np. Pilipiuka to nie? ), ponieważ ma duże i oddane/wierne grono czytelników, którzy kupią wszystko, nawet jeśli jest to coś słabego (jak na "Wilka") i powtarzalnego.
Odnoszę wrażenie, że Łysiak, to co miał najlepszego do napisania już dawno napisał.
Zgadzam się. Ja osobiście jego fabuły, które powstały po STATKU oceniam krytycznie. To znaczy nic im nie można zarzucić jeśli chodzi o formę (te książki same się czytają po otwarciu). Ale są dla mnie nudne i powtarzalne (KIELICH to jakaś masakra). Ale o Napoleonie Łysiak pewnie wie więcej, niż sam Napoleon Już za to należy mu się uznanie. A w Polsce zdarzało się w latach 90-tych, że tzw. główny nurt krytyki go pomijał nawet w encyklopediach (Rafał Ziemkiewicz kiedyś obśmiał tą małostkowość tzw. autorytetów salonowych) i na listach bestsellerów. Co było kuriozalne. I niskie.



Temat: Osobno-Zbiorowy Fan Fick o Hogwarcie
Zegar cicho tykał, doprowadzajac mnie powoli do szału. Po prawej stronie leżał stos zrobionych zadań domowych, po lewej - te jeszcze do uzupełnienia. Wprawdzie wszystkie wypracowania, eseje, opisy i rozprawki z większosci przedmiotów miałam zrobienie.
Pozostało mi tylko zrobić sprawozdanie z działania zaklęcia z transmutacji i, co traktowałam już jako raczej cos na uspokojenie, napisać artykuł do gazetki.
Problem polegał na tym, żeby nauczyć się tego cholernego zaklęcia.
Spojrzałam po raz tysięczny na zielony kubek, który miałam transmutować w fioletowo-szara portmonetkę. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie te kolory. Raz udało mi się doprowadzić do tego, że portfelik zmieniał kolory niczym w kameleon.
Westchnęłam cicho, wycelowałam różdżka i wyszeptałam formułę zaklęcia. Nie dało to absolutnie nic poza tym, że kubek przewrócił się i spadł ze stołu. Jęknęłam głucho i położyłam głowę na niezapisanym pergaminie.
-Kurna no... - zwlokłam się z krzesła i wzięłam do ręki cudem ocalały kubek. - Ja się kiedys zabiję przez ta transmutację.
Znów usiadłam i przymknęłam oczy. Teto kiedys powiedziała, że transmutacja jest jak matma. Przekształcić wzór, odjać to od tego i mamy z żółwia zajaca...
Problem w tym, że z matmy zawsze sobie nie radziłam, jesli chodzi o przekształcanie wzorów i tego typu rzeczy. To był mój najsłabszy punkt w tej dziedzinie nauki.
To na nic, pomyslałam i skierowałam się w strone dormitorium, zabierajac wszystkie zrobione prace ze soba. Kubek, ksiażkę do trasmutacji i pergamin zostawiłam na jutro. Może któras z dziewczyn mi pomoże. I tak miałam to zrobić dopiero na wtorek.
Cos w moim zmęczonym umysle dopominało się o uwagę. Zatrzymałam się. Cos nie tak?
Łóżka? Nie, w porzadku. Chociaż...
Rzuciłam wszystko, co miałam w dłoniach na łóżko, tylko różdżkę zatknęłam za pas spodni. Cofnęłam się z powrotem do wejscia. Łóżko Ayumi: jest, spi. Łóżko Teto: jest, spi. Moe...
Ostrożnie odsłoniłam kotarę. Posciel była zbuszowana, ale jej samej nie było. Ale przecież widziałam, jak kładła się spać. Nie mogła... Nie miała szans nigdzie wyjsć, podczas gdy ja siedziałam w Pokoju Wspólnym. Czyżbym jej nie zobaczyła pochłonięta zadaniami domowymi?
Niemożliwe.
Pewnie poszła na schadzkę z jakims przystojniakiem... W piżamie? Romantycznie, nie ma co. Coraz mocniej watpiłam w cicha ucieczkę Magdy.
Wahałam się krótko.
Narzuciłam na siebie sweter, upewniłam się, że różdżka tkwi bezpiecznie i wybiegłam z Pokoju Wspólnego Ravenclaw. Ktokolwiek mógł wiedzieć, gdzie jest Moe, był to Jednorożec.
Nie myslałam w tamtym momencie, jaka głupotę popełniam. I tak bardziej prawdopodobne było, że Magda przemknęła na randkę, ale ja uznałam, że lepiej będzie jej poszukać.
Zreszta, to było to, przed czym ostrzegał mnie Dumbledore. Zła ocena sytuacji.



Temat: Marszałek PIŁSUDSKI


Piękny esej, który wręcz wywołał w mych nozdrzach niejaką flegmę
wzruszenia,
a na końcu usta moje niegodne same ułożyły się w "amen". Szkoda, że
zabrakło
tam bardziej pikantnych informacji z działalności w PPS czy jak się tam ta
organizacja nazywała. ;)
Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.

Ale ja właściwie nie o tym chciałem...
Tak jak wszędzie, tu też obowiązują pewne reguły. Jako że nie pierwszy raz
się to Szanownemu Panu przytrafia, przyjmę na siebie ten obowiązek (pewnie
inni się boją ;) ) i zwrócę uwagę, że listy "doczepiamy" do ich właściwych
wątków, bo inaczej wygląda to jak, z przeproszeniem wszystkich p.t.
czytających, gówno na chodniku. Proszę tylko wyobrazić sobie, że każdy,
kto

jedynie słuszne (a jakże) poglądy na wzór Szanownego Pana -- powstałby
wówczas taki bałagan, że nikt by tu nie zaglądał.
Upraszam więc o stosowanie się do ogólnie przyjętych norm, które na pewno
nie mają nic wspólnego z urawniłowką -- zapewniam, że Pańskie listy nadal
będą czytane i, co nie ulega wątpliwości, wyróżniać się będą na tle
innych.

--
Pozdrawia
P.P.
[dawniej /Nicky4/ -- po każdym wykolejeniu się MS Windows
zaczynam życie od nowa]


Szanowni Państwo;
"Pan Parowozik"
Jego Ekscelencjo, bardzo mi miło, że mam zaszczyt,  poznać  Kierownika
tej wspaniałej strony, pl.hum.polszczyzna. Jednakże cieszyłbym się jeszcze
bardziej, jak Jego Ekscelencja, miałaby za grosz cywilnej odwagi
i podpisała się imionami i nazwiskiem co jest wymagane w jakiejś
Etykiecie czy Netykiecie nie mówiąc już o podaniu swego adresu
elektronicznego, bo na tej stronie nie obowiązuje absolutum dominium.
Ekscelencjo, mądrzy Rzymianie stosowali zasady w ten sposób, aby
służyły ogółowi a nie uzurpatorom. Jedną z nich jest:
ERRARE  HUMANUM  EST.
Moją wielką  winą  jest fakt, ze nie ograniczyłem się do podania poprawnej
pisowni nazwiska, jednej z najwybitniejszych postaci ostatniego tysiąclecia,

o Józefie Piłsudskim. To ma związek z moim "odwiecznym" pisaniem.
 Z doświadczenia wiem, że jutro ktoś zapyta, kto to był  Piłsudski?. Ja
otrzymuje setki prywatnych listów z pytaniami o przysłowiową tabliczkę
mnożenia. Kiedyś ktoś mnie zapytał : jaką wartość przedstawia rzymska
moneta sestercja. Kiedy podałem temu Panu wzór na obliczenie wartości,
(poziom szkoły podstawowej), to mnie pouczał, że dolar dziś kosztuje
tyle a nie tyle ile ja podałem.
Szanowny Panie, strona pl. hum. polszczyzna nie służy do odbrązawiania
Marszałka i podawania pikantnych szczegółów z Jego życiorysu.
Jeżeli szanowny Pan chce poznać odbrązowiomą postać Marszałka, proszę

rewolucyjną, dwie żony: jedna bardzo ładna o poglądach komunistycznych
drugą brzydką żydówkę, podam Panu za jakiego znanego "Żyda", wyszła
wnuczka. Opowiem o Perlównach, Majorkach, garściach prezerwatyw.
Ja jestem politologiem, więc Panu odbrązowie każdą postać z dziedziny
polityki. Szanowny Panie, proszę mi powiedzieć, dlaczego Pan stara się
być w stosunku do mnie niegrzecznym. Nie przypominam sobie, abyśmy
pod budką z piwem, pili wino marki wino- czar pegeeru, lepsze jutro itp.

Michał Stanisław Zieleśkiewicz .





Temat: wiersz Stanislawa Baranczaka

Użytkownik Grażyna Leśniak


Skądże, jakbym mogła. Ja tylko nieśmiało proszę,
abyś-przytaczając moje opinie znane ci z prywatnych listów -
robił to w na tyle pełnym kontekście,aby ich nie fałszować.
g.


Oczywiscie mozesz przytoczyc cale cztery listy o Kaczmarskim
byla tam tylko i wylacznie literatura , a  pelny kontekst brzmiał tak :
a tak w ogole to twoj idol Jacek Kaczmarski jest dla mnie szmata .

za granice , a tu sie tyle dzieje , postawil na kase i wygodne zycie - ot wszystko .

ze kraj jest wolny od komuny i w jakims sensie to takze jego zasluga,
tak jak jest to zasuga ludzi Solidarnosci , KORu , Kosciola
i tysiecy innych zwyklych ludzi, ze kazdy ma prawo mieszkac gdzie zechce
i ze nie slyszalem by Kaczmarski zeszmacil sie , by byl dwulicowy wobec
przyjaciol , ze schlebial wladzy , slyszalem tylko ze byl wierny idei ktorej sluzyl
ze zrobil dla niej bardzo duzo i ze teraz kiedy znowu "snow filozofow mlodziez
sie uczy" mozna bez zdrady przekuc miecze na lemiesze
i zyc bardziej "dla siebie" . Ale oczywiscie sa tacy , ktorzy wczesniej
mieli glowy w piasku , a potem obudzili sie i krzycza "wymiekł , zdrada
postawil na kase". Nie podoba mi sie to.


Skądże, jakbym mogła. Ja tylko nieśmiało proszę,
abyś-przytaczając moje opinie znane ci z prywatnych listów -
robił to w na tyle pełnym kontekście,aby ich nie fałszować.
g.


DLA MNIE  POGLADY NA TEMAT LITERATURY NIE DZIELĄ
SIE NA TE PRYWATNE I TE OFICJALNE GLOSZONE np. NA LISCIE.
W SZKOLE.czy NA STUDIACH.  (i to wcale nie wymaga odwagi, to kwestia
smaku)

Taki podzial to fałsz.

A skoro mowimy o falszu , to chcialbym sie dowiedziec ,
gdyz czuje ze to nie byla rybka ,
na jakiej podstawie zaliczylas Herberta do :


Tych "moralnych", którzy i tak są juz
przekonani,czy wobec tych "niemoralnych", których wytyka
palcem i pozostawia w przekonaniu,że są godni pogardy?
Miłosz,Herbert,Szymborska,mnóstwo młodych poetów
również,staje na piedestałach i wychowuje. I coraz mniej
ludzi czyta teksty pełne heroicznej pogardy.



i Herbercie , co wiesz Ty,
wiec prosze powiedz , wygarnij , odbrązawiaj !!!!!.

Herbert byl czlowiekiem o rzadko spotykanej wrazliwosci
i uczciwosci , jest dla mnie jednym z najwiekszych poetow polskich,
jednym z najbardziej utalentowanych i wybitnych poetow XX wieku.
O jego zasadach , charakterze i kregoslupie swiadczy jego zycie !!,
o niewielu ludziach mozna z taka pewnoscia (i to nie tylko ludziach literatury )
powiedziec ze zyjac w KRAJU !! nie podlegli pokusie koniunkturalizmu.
Herbet to naprawde - " Pan Cogito w postawie wyprostowanej"  .

Mylisz sie takze co do Stanislawa Baranczaka , bo dla niego
Zbigniew Herbert byl mistrzem poezji i wzorem niezaleznosci
i z pewnoscia nie podzieliby twojego żałosnego poglądu.
Moze nie rozumiesz poezji Herberta , wiec przeczytaj sobie
SŁYNNY esej S.Baranczaka na temat "Pan Cogito o cnocie" .
Baranczak w dlugiej i bardzo starannej analizie
dostrzega w nim 4 poziomy ironii , w ktorej uznaje Herberta
za mistrza. Przeczytaj ten esej i moze poczujesz
ze Herbert nie moralizowal i nie wytykal , bo teraz odbierasz go
zaledwie na drugim poziomie.
Spoko, nawet jesli nie zrozumiesz to zajecie bedzie pozyteczne
( bo znajdziesz tam mnostwo żonglerki "toposami i archetypami"
za ktore uwielbiasz Baranczaka )

Gdzie i na jakiej podstawie znalazlas pogarde (nawet heroiczna),?
gdzie staje na piedestale ? gdzie tępo i czczo moralizuje?
gdzie "wytyka niemoralnych palcem i pozostawia w przekonaniu,
że są godni pogardy"? Herbert , Milosz i Szymborska ???????
Na jakiej podstawie oceniasz tak tworczosc czlowieka ,
ktory potwiedzil ją wlasnym zyciem.
Wez mi to powiedz Wyrocznio Moralna , Tyglu Prawosci
Busolo Etyczna i Pieczeci Sprawiedliwosci ? Skad?


Miłosz,Herbert,Szymborska,mnóstwo młodych poetów
również,staje na piedestałach i wychowuje.
I coraz mniej  ludzi czyta teksty pełne heroicznej pogardy.


Masz statystyki wydawnicze , badania marketingowe rynku
ksiegarskiego . U mnie w pracy ludzie  20-31 lat ,
wszyscy czytali , wiedza kto to Milosz czy Herbert ,
wiekszosc czytała  "Barbarzyncow w ogrodzie" "Umysl Zniewolony" itd.
Uczy sie o nich mlodziez w szkole i wcale nie krzywi z niesmakiem
i nie znajduje tego co Ty. Na liscie ktos co chwila cytuje Szymborska
czy Herberta , ludzie sa zafascynowani i dumni (co pisal JPL :))))) )
Miesiac temu chcialem kupic jako prezent dziela zebrane Herberta ok 50 zl
(te w zlotej sztywnej okladce ) nie lezaly na polkach , "naklad byl
duzy ale sie skonczyl , zapytamy w hurtowni" - powiedziala pani.
Moze to Ty po prostu nie czytalas  i nie wiesz o czym piszesz.
A poza tym Herbert to nie tylko nieugiete zasady i postawa wobez reżimu.





Temat: LISTA LEKTUR OD DR KEDZIERZWASKIEGO
Socjologia kultury

Program zajęć

1. Elementarne pojęcia socjologii.
J. Szczepański, Elementarne pojęcia socjologii, Warszawa 1970.

2. Historyczny i kulturowy kontekst powstania naukowej socjologii akademickiej.
J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, Warszawa, s. 243-278.
J. Szacki, Durkheim, Warszawa 1964, s. 77-121.
E. Durkheim, Zasady metody socjologicznej, Warszawa 2000, s. 27-77.
A. Giddens, Socjologia, Warszawa 2005, s.30-39.

3. Antropologiczne i socjologiczne rozumienie kultury.
Socjologia a antropologia. Stanowiska i kontrowersje, red. E. Tarkowska, Wrocław 1992.
E. Nowicka, Świat człowieka – świat kultury, Warszawa 1997, s. 55-73.

4. Główne koncepcje struktury społecznej.
J. Turner, Struktura teorii socjologicznej, Warszawa 2004, s. 9-23, 175-187, 285-300, 547-556
J. Turowski, Socjologia – wielkie struktury społeczne, Lublin 1994, s. 51-71.
J. Turowski, Socjologia – małe struktury społeczne, Lublin 1993, s. 77-105.

5. Kultura a system społeczny.
R. Linton, Kulturowe podstawy osobowości, Warszawa 1975, s. 12-38.
A. L. Kroeber, Istota kultury, Warszawa 1973.

6. Kultura. Społeczeństwo. Osobowość.
R. Linton, Kulturowe podstawy osobowości, Warszawa 1975, s. 98-172.
M. Mead, Trzy studia, Warszawa 1986.

7. Kultura masowa. Kultura popularna.
A. Kłoskowska, Kultura masowa. Krytyka i obrona, Warszawa 1983, s. 94-399.
T. Edensor, Tożsamość narodowa, kultura popularna i życie codzienne, Kraków 2005, s.13-54.
J. Ortega y Gasset, Bunt mas, Warszawa 1995, s. 7-126.
Kultura masowa, wyb. Cz. Miłosz, Kraków 2002.
D. Strinati, Wprowadzenie do kultury popularnej, Poznań 1998.
T. Adorno, Sztuka i sztuki: wybór esejów, Warszawa 1990.

8. Socjalizacja. Wzory, wartości, normy.
F. Znaniecki, Nauki o kulturze. Narodziny i rozwój, Warszawa 1992, s. 261-328.
J. Turowski, Socjologia – małe struktury społeczne, Lublin 1993, s. 37-55.

9. Socjologiczne teorie więzi społecznej.
F. Tonnies, Wspólnota i stowarzyszenie: rozprawa o komunizmie i socjalizmie jako empirycznych formach kultury, Warszawa 1988.
J. Szacki, Durkheim, Warszawa 1964, s. 31-56, 148-162.

10. System społeczny a uczestnictwo w kulturze.
R. Linton, Kulturowe podstawy osobowości, Warszawa 1975, s. 68-97.
A. Kłoskowska, Socjologia kultury, Warszawa 1981, s. 295-370.

11. Tożsamość a ład społeczny.
A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość. „Ja” i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności, Warszawa 2001.
Z. Bauman, Wieloznaczność nowoczesna. Nowoczesność wieloznaczna, Warszawa 1995.
Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa 1994.

12. Subkultury. Kontrkultura.
A. Jawłowska, Drogi kontrkultury, Warszawa 1975.
D. Muggleton, Wewnątrz subkultury. Ponowoczesne znaczenie stylu, Kraków 2004.

13. Socjologia humanistyczna. Współczynnik humanistyczny.
J. Szacki, Znaniecki, Warszawa 1986, s. 90-101, 236-245.
F. Znaniecki, Nauki o kulturze. Narodziny i rozwój, Warszawa 1992.
J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, Warszawa 2002, s. 409-493.

14. Socjologia jako projekt krytyczny.
T. Adorno, M. Horkheimer, Dialektyka oświecenia. Fragmenty filozoficzne, Warszawa 1994, s. 138-188.
P. Bourdieu, Męska dominacja, Warszawa 2004.
Z. Bauman, Ciało i przemoc w obliczu ponowoczesności, Toruń 1995.
J. Turner, Struktura teorii socjologicznej, Warszawa 2004, s. 629-715.
J. Mucha, Socjologia jako krytyka społeczna, Warszawa 1986.

15. Socjologia życia codziennego.
E. Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego, Warszawa 1981, s. 54-122.

16. Podstawowe problemy socjologii wiedzy.
Problemy socjologii wiedzy, wyb. A. Chmielecki, S. Czerniak, J. Niżnik, S. Rainko, Warszawa 1985, s. 7-36, 312-395.
A. Niżnik, Socjologia wiedzy, Warszawa 1989, s. 75-154.

17. Socjologia moralności.
M. Ossowska, Normy moralne. Próba systematyzacji, Warszawa 1985.
M. Ossowska, Moralność mieszczańska, Wrocław 1985, s. 28-73.
Z. Bauman, Etyka ponowoczesna, Warszawa 1996, s. 195-252.

18. Akulturacja i globalizacja.
Z. Bauman, Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika, Warszawa 2000.
A. Appadurai, Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, Kraków 2005.

19. Kulturowe sprzeczności kapitalizmu.
D. Bell, Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, Warszawa 1998, s. 37-181.
P. L. Berger, Rewolucja kapitalistyczna, Warszawa 1995, s. 48-73.
Z. Krasnodębski, M. Weber, Warszawa 1999, s. 52-75, 148-169.



Temat: Klub Austriackiej Szkoły Ekonomii w Poznaniu
Witam!

Serdecznie zapraszam do współtworzenia Klubu Austriackiej Szkoły Ekonomii w ramach projektu Instytutu Misesa - W POZNANIU ( www.mises.pl ) Póki co jest nas w Poznaniu 8 osób :)

Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy: tomek.maciejczuk@gmail.com lub przez gadu-gadu: 6452778

Kluby Austriackiej Szkoły Ekonomii (ASE) przy Instytucie Misesa (IM)

Austriacka teoria ekonomii cieszy się w Polsce coraz większym zainteresowaniem. Świadczą o tym liczne komentarze i pytania, które otrzymujemy pocztą elektroniczną. Po polsku można przeczytać ważne książki takich autorów jak Mises, Hayek, Rothbard. Mamy już Ludzkie działanie. Można więc pogłębiać swoją wiedzę o ekonomii austriackiej. Brakuje jednak fachowych wykładowców, którzy zechcieliby prowadzić zajęcia na ten temat. Proponujemy rozwiązać ten problem przez zbudowanie sieci klubów samokształceniowych. Zapraszamy studentów i darczyńców do udziału w projekcie „Kluby ASE”. Pierwsza grupa samokształceniowa o charakterze takiego Klubu już działa w Warszawie.

1. CEL
Ideą powołania do życia ogólnopolskiej sieci Klubów ASE jest zachęcenie wszystkich zainteresowanych do samokształcenia w tematyce dotyczącej austriackiej szkoły ekonomii oraz pomoc merytoryczna i organizacyjna w takim samokształceniu. Chcielibyśmy, żeby z czasem pod szyldem Klubów ASE powstała ogólnopolska sieć ośrodków myśli austriackiej, które krzewiłyby idee wolnorynkowe.

2. OPIS

DEFINICJA KLUBU ASE
Klub ASE to dowolny zespół co najmniej trzech osób, które:
a) wspólnie studiują myśl przedstawicieli ASE
b) spotykają się w tym celu regularnie przynajmniej 2 razy w miesiącu w okresie 1 października – 30 czerwca każdego roku (lub od daty zawiązania Klubu do 30 czerwca danego roku)
c) zgłoszą chęć przystąpienia do sieci Klubów ASE, wypełniając deklarację Klubu ASE (poniżej) i przesyłając ją na adres: wf@mises.pl

PRAWA I PRZYWILEJE KLUBÓW ASE
Każdy Klub otrzymuje od Instytutu Misesa:
- „pakiet startowy”, a w nim m.in. wzorcowy plan zajęć na cały rok akademicki wraz z listą zalecanych lektur
- prawo używania logo Klubu ASE przy Instytucie Misesa
- stałą zniżkę 20%–100% na wydawnictwa i materiały promocyjne oferowane przez IM, rabaty na imprezy organizowane przez IM
- stałą opiekę merytoryczną IM, możliwość fachowej konsultacji via e-mail

NAGRODY DLA KLUBÓW I KLUBOWICZÓW
Dla najlepszych Klubów i ich najpilniejszych członków przewidujemy nagrody w różnych kategoriach – szczegóły ogłosimy wkrótce.

OBOWIĄZKI KLUBÓW:
Każdy Klub ASE ma obowiązek:
- we wszystkich materiałach i informacjach dotyczących swojej działalności używać pełnej nazwy Klub Austriackiej Szkoły Ekonomii przy Instytucie Misesa i prezentować logo Klubu według wzoru zatwierdzonego przez IM
- przynajmniej raz w roku akademickim przeprowadzać test, egzamin lub inny rodzaj zaliczenia (np. na podstawie eseju, pracy rocznej i frekwencji)
- utrzymywać stały kontakt z IM i składać Instytutowi Misesa roczne sprawozdanie ze swojej działalności
Szczegółowy sposób działania, miejsce spotkań, ich forma, dokładne tematy są ustalane przez członków Klubu. IM akceptuje wszelkie indywidualne metody funkcjonowania Klubu, o ile służą one głównemu celowi, jakim jest samokształcenie w tematyce ASE i popularyzacja myśli przedstawicieli ASE.



Temat: Walendziak odchodzi - co czeka PiS?

Nie będę pisał bezpośrednio o głównym bohaterze wątku, ale jakby powiedział dłubiący w nosie Sławek: przeniosę sprawę na metapoziom, wrzucę do jednego worka grupę zrezygnowanych ludzi kształtujących/kształtowanych w ubiegłej dekadzie przez instytucje typu Życie, NP, Fronda, itp. trochę potrząsnę i zobaczymy co z tego wyjdzie.
Generalnie chciałbym postawić takie pytanie: Co się dzieje w tym kraju [nieużycie sformułowania 'moim kraju' celowe] takiego, że my, którzy powinniśmy nadać mu nowy kształt zaczynamy od niego/z niego uciekać?
Mamy postawioną dosyć szczegółową diagnozę, o kryzysie mitu założycielskiego trzeciej RP możemy od ręki napisać pięć esejów, myślenie propaństwowe skutecznie chroni przed nasizmem, krytyczne opinie o współczesności prof.Krasnodębskiego czy bp Życińskiego traktujemy jak własne itd. itp.
Jak to jest, że choć wcześniej dokonując w miarę właściwych wyborów wychodziliśmy z różnych trudnych sytuacji, dzisiaj mimo tego doświadczenia wybieramy drogę wycofania, a jako usprawiedliwienie (często samousprawiedliwienie) wybieramy powody materialne? Nie chciałbym dokonać projekcji mojego przypadku na większą grupę, ja uciekam z małego stutysięcznego miasta, gdzie nie widzę dla siebie miejsca, ale wokół jest bardzo wiele osób, które w podobną optykę wpisują swoją sytuację, która obiektywnie reprezentuje bardzo szerokie spektrum (wycofanie z polityki, nauki [dzisiaj był o tym ciekawy reportaż na Deutsche Welle], wreszcie z Polski).
Dlaczego mam do czynienia z zanikiem patriotyzmu? Jestem tylko zmęczony? Dlaczego nie biorę kilkudziesięciu tysięcy za ustawienie przetargu, a wyjeżdżam dla kilku tysięcy miesięcznie? Jak inaczej nazwać taki stan, kiedy nie mogę okraść kraju, ale nie czuję żalu opuszczając go? Jakby nie patrzeć: wzór obywatela według GazWyb ;-)

Odpowiem tak. Nie wiem Tom Ashu ile masz lat, ale na pewno jesteś młodszy ode mnie (nie chcę uchodzić za zgreda i tetryka), ale powiem tak:
Ludzie mojego pokolenia tj. urodzeni na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych mają coś, co można nazawać poczuciem zwycięstwa. Gorzkiego to gorzkiego, ale jednak to właśnie moje pokolenie najbardziej przysłużyło się do obalenia komuny.
Ty i twoi rówieśnicy dorastaliście już w III RP, gdzie niby "mieliśmy być we własnym domu", no ale ten dom okazał się ciasny, niewygodny z dziurawą kanalizacją, notorycznym brakiem ciepłej wody oraz szwankującym ogrzewaniem, co gorsza każdy dozorca tego domu okazywał się albo oszustem, który notorycznie przywłaszczał sobie pieniądze na remot, albo był zwykłym nieudacznikiem, który niczego nie potrafił naprawić.
Stąd rozgoryczenie. Tyle tylko, że u Ciebie budzi ono apatię i chęć wyjazdu, bo gdzie indziej jest lepiej, a u mnie przemożną chęć wycia DLACZEGO! - Dlaczego spartoliliśmy te 15 lat!
Ja cały czas zachęcam do pracy organicznej, do zainteresowania się i zaangażowania w sprawy lokalne. Od czegoś trzeba zaczynać i nie oczekiwać natychmiastowych rezultaów. Ba, będą nawet szepty złośliwców oraz oleawctwo większości.
No cóż, cały czas twierdzę, że musimy być przygotowani do objęcia władzy w swoje ręce, niezależnie czy naszczeblu krajowym, czy lokalnym.
Rokita za nas samych niczego nie załatwi, a wręcz przeciwnie, zapowiada się, że jeśli władzę obejmie PO to jedynym celem będzie eliminacja Samejbrony, co pokazał w tym spotkaniu w radiu z -
Andrzej Lepper: Dostarczę Panu do Prokuratury. Mnie zaprosiła Polonia, a nie Tyszko.
Jan Rokita: Jak Pan śmie mówić, że Wieczerzak dał mi pieniądze? Kim Pan jest?
Śmiać się czy płakać, elity...
To tyle co mogę na razie Ci odpowiedzieć. To wszystko wymaga większej refleksji, napisania dłuższego tekstu, tekstu o normalnym państwie, przyjaznym ludziom. No cóż, na razie pozaczynałem kilka tekstów, muszę je dokończyć i oszlifować.



Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 65 postów • 1, 2
Powered by WordPress